czwartek, 10 września 2026

Virea...

 ... jest chustą, która chyba już zawsze będzie mi się kojarzyć z wakacjami i przekroczeniem własnych granic w sposób nieoczekiwany i ogromny.

Jadąc na lipcowy urlop do Pragi nie spodziewałam się, że kupię tam akurat taki różowy precelek mieszanki wełny, bambusa i jedwabiu. 



Gdy potem zastanawiałam się co z niego zrobić, nie spodziewałam się, że wymyślę projekt chusty, którą będę szybciorem dziergać nad morzem i blokować na urlopowym łóżku (m.in. posługując się suszarką do włosów) tylko po to, by móc pokazać ją potem w nadmorskich okolicznościach przyrody. 


A już w ogóle nie spodziewałam się tego, że gdy wydziergam drugą podobną, a potem pokażę obie na Instagramie i na Facebooku, to rozleje się tak wielka lawina komentarzy z prośbą o filmiki instruktażowe.


W najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że kiedykolwiek aż tak wyjdę z własnej strefy komfortu, by założyć kanał na YouTube i że to mi się tak bardzo spodoba...

Nie wiem czy po powrocie do szkoły uda mi się zorganizować czas, by zrealizować pomysły, które mam w głowie, ale wiem, że lubię uczyć i kręcenie tutoriali stało się dla mnie teraz interesującym wyzwaniem. Mam sporo wzorów, którymi chciałabym się z Wami podzielić, dlatego zapraszam Was na mój kanał:

https://www.youtube.com/@dziergawki

Będzie mi bardzo miło, jeśli go zasubskrybujecie. I już teraz dziękuję za każde polubienie i każdy komentarz. 

A wracając do chusty...

Virea ma kształt trójkąta, składa się ze ściegu gładkiego oraz ściegu ażurowego. Jest wykończona ściegiem francuskim i szydełkową bordiurą. Dzierga się ją od górnego środka ku dołowi.

W tutorialu pokazuję dokładnie krok po kroku jak ją wykonać w wersji bazowej i improwizowanej, ale dla tych, którym nie chce się oglądać filmików i wolą korzystać z opisów wykonania, przygotowałam opis, który jest już dostępny na Ravelry - TUTAJ klik. Polska wersja językowa zawiera angielskie symbole dziewiarskie. Od dziś do 17 września opis będzie tańszy o 20% (rabat automatycznie naliczy się w koszyku).

A więc... miłego oglądania i miłego dziergania!





Włóczka BAMBOO Yarn Queen Prague 
(65% merino superwash, 20% bambus, 15% jedwab;
100 g = 400 m
oraz druty 4,5 mm



Włóczka CARAIBI Lane Mondial (55% bawełna, 45% wiskoza)
oraz druty 4,5 mm





sobota, 8 sierpnia 2026

Nirea...

 ... to ażurowa narzutka o nowoczesnej, minimalistycznej formie, która miękko układa się na sylwetce. Można ją nosić swobodnie jak poncho - ze szpicem z przodu lub z boku - albo spiąć guzikami, tworząc wygodną i elegancką bluzkę. To model, który z łatwością dopasuje się zarówno do codziennych, jak i bardziej eleganckich stylizacji.

Pierwsze wersje stworzyłam przed wieloma laty i były to poncza wydziergane z przeróżnych włóczek, również tych cieplejszych. Teraz jednak postanowiłam ulepszyć tę formę o wcięcie dekoltu i możliwość upięcia. Zastosowanie wiskozowej włóczki dodało projektowi miękkości i lejącego charakteru.

Dziś pokażę Wam kilka wersji w nowej odsłonie.

I tu pragnę podziękować wszystkim Testerkom, za poświęcenie swojego czasu i wykonanie pięknych wersji Nirei, za wyłapanie błędów i udzielenie wskazówek co można ulepszyć, aby wzór stał się jeszcze bardziej przejrzysty. Aniu, Lidio i Moniko - dziękuję z całego serca!

Zapraszam do kliknięcia w Nick Testerki, by przejść do jej profilu na Ravelry, gdzie można zobaczyć więcej zdjęć i poczytać o parametrach drutów i zużyciu włóczek.

1. Wersja moja opisowa - rozmiar S, z włóczki Dolce Visco Kokonki w kolorze Como błękit.



2. Wersja Lidii - rozmiar S, z włóczki Coast Ile Bomuld Holst Garn w kolorach Lavender, Szary i Srebrno-szary.



3. Wersja Ani - rozmiar M, z włóczki Dolce Visco Kokonki w kolorze Milano.



4. Wersja moja - rozmiar M, z włóczki Bamboo Kokonki w kolorze Czereśnia.




5. Wersja Moniki - rozmiar XL, z włóczki Diva Alize w kolorze Ecru.



Opis wykonania takiej narzutki jest już dostępny na Ravelry TUTAJ.

Rabat 20% bez użycia kodu - do północy 14.08.2026

Rabat 40% z kodem HOLES - do północy 10.08.2026


Miłego dziergania!

wtorek, 4 sierpnia 2026

Nie wiem...

... czy jest coś równie ekscytującego w dziedzinie tworzenia.

Jak zwykle ostatnio - zaczęło się od włóczki. Trzy kolorowe motki Linello Lang Yarns leżały sobie spokojnie na sklepowej półce, a ja po prostu nie potrafiłam im się oprzeć. Każdy z nich miał inną kolorystykę. Pierwszy krył w sobie odcienie pomarańczy, drugi fioletu, a trzeci był pomieszaniem tych dwóch z dodatkiem tonów żółtych, różowych i seledynowych. Wszystkie trzy położone obok siebie tworzyły spójną kompozycję. Od razu było wiadomo, że powstaną z nich trzy chustki na głowę albo coś innego, będącego wynikiem zmiksowania tych trzech motków.



Inspiracji szukałam głównie na Pintereście i po wybraniu odpowiedniego ściegu chwyciłam za pomarańczowy motek. Struktura włóczki jest szorstka, jakby surowa, nie przywykłam do takich, ale skuszona obietnicą późniejszej miękkości i cudną kolorystyką rozpoczęłam szydełkowanie.
Dość szybko okazało się, że jeden motek wystarczy tylko na chustkę na głowę, a ja w międzyczasie zapragnęłam stworzyć coś większego. Zaczęłam więc kombinować z dodaniem drugiego motka i tu nastąpił zwrot akcji, gdyż okazało się, że owszem, kolory pasują do siebie, gdy motki leżą obok siebie, ale w udziergu to już niekoniecznie.
Przeczuwałam to od samego początku, gdyż jakieś doświadczenie już mam, ale i tak miałam wyzwanie co z tym fantem zrobić.
Wymyśliłam więc, że powstaną dwie chusty, prawie że bliźniaczki. W jednej podstawą kolorystyczną będą odcienie pomarańczowe, a w drugiej fioletowe. Dolne brzegi utworzone będą z odpowiednio dobranych kolorów z trzeciego motka.

Nie wiedziałam co powstanie, czy rozmiar chusty będzie mi odpowiadać, czy dobór kolorów będzie mi się podobać i czy nie trzeba będzie jednak dokupić włóczki. Wygląda jednak na to, że taki stopień rozterek i ryzyka ekscytuje mnie na tyle mocno, że w pewnym momencie już dziergałam równocześnie obie chusty, na bieżąco dobierając kolory.
Gdy skończyłam to odetchnęłam z ulgą. Wszystko się udało. Po blokowaniu nadal wyczuwalna jest lniana szorstkość, ale jest ona przyjemna.



Obie chusty bardzo mi się podobają. Aż trudno mi wybrać, która wersja bardziej. Na szczęście nie muszę wybierać, bo mogę nosić obie.











środa, 22 lipca 2026

Nie potrafiłam...

... przejść obojętnie obok tej włóczki. Mowa tu o Loli Bilum (100% merino wool; 100 g = 500 m) w letnich, żywych kolorach, którą kupiłam w Pradze z przeznaczeniem na chustę. Razem z nią wpadł do torby cukierkowy precelek, ale o nim innym razem...


Jako że kolorki te są typowo letnie, a ja teraz mam fazę na szydełkowe chustki, to powstają one taśmowo jedna za drugą (wypierając na moment testową narzutkę).

Inspirację na ścieg znalazłam na Pintereście, ale prawdę mówiąc sporo tu improwizowałam. Specjalnie stworzyłam kompozycję z dużej liczby "okienek", żeby powierzchnia chusty była jak największa i dzięki temu z jednego motka powstała chusta o wymiarach 130 x 60 cm.








W głowie mam jeszcze kilka pomysłów, a czas goni, więc wracam do szydełka 🙂

Renata


sobota, 18 lipca 2026

Z lekką nostalgią...

... i szczyptą tęsknoty za cudowną Pragą (którą zwiedzaliśmy z mężem na początku lipca) pokażę Wam dwie chustki. Beżową zrobiłam dla siebie, a białą dla koleżanki.

Plan był taki: najpierw jak najszybciej wyszydełkować beżową, zabrać ją ze sobą w podróż i przetestować, a potem wykonać białą. Tak też zrobiłam. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam w Pradze, że jedyne zachustowane kobiety, to były te pochodzące z regionów arabskich. Pozostałe panie chodziły głównie z gołymi głowami...

Ja chyba jeszcze nie czuję się w chustkach na tyle dobrze, by nosić je z przekonaniem w każdych warunkach, więc swoją założyłam dopiero w ostatni dzień pobytu. Chustka ta powstała z włóczki Viscoza Kokonki - motki ombre, która jest miękka, plastyczna i fajnie się sprawdza w takich letnich dzianinach. Przyjemnie było ją mieć na głowie.




Białą chustkę wyszydełkowałam po powrocie do domu z grubszej bawełny, kupionej kiedyś w TEDI. 

Co ciekawe, obie chustki wykonałam szydełkiem 3,5 mm, ale są zupełnie różne pod względem grubości. Wymiary są takie same: 90 x 35 cm.

I tak jak napisałam powyżej, że jeszcze nie czuję się zbyt pewnie w takich dziergawkach, to mogę Was zapewnić, że jeszcze nic straconego. Na sierpień zaplanowałam kolejną podróż, tym razem nad morze, a tam wszelkie chustki na pewno się przydadzą.

Włóczka Viscoza 3n KOKONKI (kolor beżowy 71 g)
oraz bawełna z Cascadia TEDI HAND MADE WITH LOVE (kolor biały 88 g)


czwartek, 2 lipca 2026

Rozważania...

... sfrustrowanej dziewiarki.

Wprawdzie temperatura powietrza spadła z 36 stopni na 21, ale zdaje się, że trudności w pozowaniu do zdjęć występują nadal...

W planie na dziś miałam prezentację świeżo wyszydełkowanej chustki na głowę. Ponoć takie akcesoria są teraz bardzo modne. Wpłynęłam więc kilka dni temu w czeluść Pinteresta, by znaleźć coś ciekawego i rzeczywiście znalazłam uroczy wzór złożony ze słupków i łańcuszków (https://pin.it/7Br4Szfcr).

Wyciągnęłam z zapasów resztkę Viscozy od Kokonki - motki ombre po Perlinie w kolorze "niezapominajka" i zaczęłam szydełkować. Wzór był bardzo przyjemny w robocie, a włóczki mało, więc dość szybko uzyskałam efekt końcowy. Z 32 gramów wyszła chustka o wymiarach 72 x 30 cm, nie licząc krótkich sznureczków.

I to była ta prostsza część. Trudniej było zaprezentować chustkę na sobie...🫣 Nie wiem jeszcze czy dobrze się czuję w koronce na głowie i nie wiem czy będę ją nosić, ale myślę, że wzór jest ładny sam w sobie i warto było po niego sięgnąć.




Gdy teraz patrzę na te zdjęcia, to już mi mija frustracja. Zeszłoroczna Perlina nawet nieźle współgra z tą chustką 😉.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Stała się...

... rzecz nieprawdopodobna. Zawiodła mnie intuicja! 

Zaplanowałam wykonanie ażurowej narzutki z włóczki Dolce Visco od Kokonki - motki ombre w kolorze Como / Błękit 09 na drutach 3,5 mm. Zrobiłam próbkę, wstępnie zmierzyłam, namoczyłam i rozłożyłam ją do wyschnięcia. A było to w przeddzień wyjazdu na urlop do Egeru (3 czerwca).

Wskoczyliśmy do samochodu, ruszyliśmy w trasę i mniej więcej po godzinie wyciągnęłam woreczek z robótką, by na zblokowanej próbce obliczyć oczka i zacząć mój nowy super projekt. To wtedy właśnie do mnie dotarło, że nie spakowałam próbki. Cóż było robić? Mniej więcej oszacowałem ile będę potrzebować oczek, nabrałam je na drut i radośnie dziergałam rząd za rzędem, nie zwracając zbytniej uwagi na to, że powstająca dzianina jest podejrzanie wąska. Owszem, mój wewnętrzny głos podpowiadał mi: "przerwij kobieto, spruj i zacznij jeszcze raz", ale mój drugi wewnętrzny głos (ten bardziej wrażliwy, co to go boli wszelkie prucie) silnie mnie przekonywał: "na pewno się rozciągnie, daj sobie szansę". Posłuchałam tego drugiego.

Wróciliśmy z urlopu, rzuciłam się w wir pracy zawodowej, nieukończona narzutka czekała na kolejną okazję, a ta nadarzyła się półtora tygodnia później, w trakcie wyjazdu na szkolną wycieczkę do Bremy.

Muszę przyznać, że dzierganie zbyt małej narzutki nie jest przyjemne. Czujesz, że nie będziesz jej nosić, ale chcesz ją jednak skończyć. Jednocześnie zastanawiasz się komu ją oddasz i żałujesz, że nie posłuchałaś intuicji.

Wróciłam do domu, namoczyłam ukończoną narzutkę, rozłożyłam do wyschnięcia, a po kilku godzinach nie mogłam wyjść z podziwu. Pomimo tego, że rozmiar narzutki za wiele się nie zmienił, to dziurki się "otworzyły", ścieg się wygładził, całość stała się bardziej lejąca i fajnie układa się na figurze.

Jak miło jest odkryć, że czasem lekceważenie podszeptów własnej intuicji nie jest takie złe. A może tak naprawdę mam tych intuicji więcej niż jedną? 😉







PS. Powstanie opis wykonania takiej narzutki (będą 4 rozmiary). Jeśli chcesz wziąć udział w testowaniu, to zapraszam do kontaktu. W zakładce TESTOWANIE - AKTUALNE INFORMACJE znajdziesz szczegółowe informacje na ten temat.