Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 7 października 2019

Trzy tygodnie temu...

... uderzył mnie nowy pomysł. Nie da się tego inaczej określić. Przez długie tygodnie wena dziewiarska spała, aż tu nagle "pyk" i jest.

Wszystko zaczęło się od butów, które kupiłam już jakiś czas temu i wraz z wrześniowym ochłodzeniem wyjęłam z szafki. Przyjrzałam się im, dostrzegając w nich nie tylko wzór moro, ale również mozaikę i nagle zapragnęłam odtworzyć je w jakiejś chuście.


Chwilę później opracowywałam już kształt narzutki. Chciałam połączyć wyrazisty motyw "moro" z gładkim pasem, który dodałby chuście lekkości.

Projekt przeznaczony jest na cienkie włóczki, co jest równoznaczne z długotrwałym przerabianiem oczek prawych. Ja nie lubię monotonii i właśnie ta chęć przyjemnego dziergania, gdzie nie mamy miliona oczek prawych w jednym rzędzie, bardzo mocno wpłynęła na sposób, w jaki tę chustę się przerabia. A mianowicie dzierga się ją od szpica do szpica. Co chwilę coś się zmienia, a w momencie, gdy osiągamy najszerszy odcinek i możemy już odczuwać zmęczenie, to robótka zaczyna się zwężać, dając wrażenie przyspieszania. Uwielbiam takie dzierganie.

Po opracowaniu kształtu przystąpiłam do szczegółowego rozrysowywania motywu mozaikowego i ten etap powstawania wzoru trwał najdłużej. Buty były głownie inspiracją, odtworzone motywy z racji większego rozmiaru musiały przybrać inne kształty.


Potem wystarczyło dobrać włóczkę i dziergać. Wybrałam to co miałam w domu, by jak najszybciej zobaczyć efekt końcowy, choć od początku wiedziałam, że docelowa wersja będzie trochę cieńsza i czarno-biała. Wydzierganie jej jest jeszcze przede mną. Na razie przedstawiam Wam prototyp z włóczek skarpetkowych.

I co o tym myślicie? A może oprócz moro dostrzegacie coś jeszcze?








Chusta ma ok 250 cm długości i ok. 55 cm szerokości.

Włóczka NORD Drops (ok. 240g) oraz DELIGHT Drops (ok. 80 g),
druty 3 mm


Wzór będzie publikowany, ale wcześniej trzeba go przetestować. Opis jest już prawie gotowy i składa się tylko ze schematów graficznych. Prowadzą one dziergającego krok po kroku, dzięki czemu wzór nie jest skomplikowany.

Jeśli masz ochotę go przetestować, to zapraszam, zgłoś się. Początek testu zaplanowany został na 15 października. Wszelkie szczegóły dotyczące włóczek, drutów oraz całego procesu trwania testu będziemy ustalać drogą mailową.


piątek, 6 września 2019

Kto by pomyślał...

... że ja - dziewiarka pełną gębą, nie wypuszczająca drutów z rąk nawet w najcięższe upały, nieustannie szukająca pomysłów na nowe dziergawki i codziennie zaglądająca do aktualności internetowych sklepów z włóczkami, nagle nie będzie mieć na to wszystko czasu.

Może pomyślicie sobie: ot rewelacja, to przecież normalne, że w życiu przechodzi się przez różne etapy. Raz się ma tego czasu więcej, raz mniej. Zmieniają się priorytety, zainteresowania, obowiązki...

U mnie wraz z nadejściem wakacji rozpoczął się częściowo planowany, a częściowo spontaniczny proces remontu w domu. Samodzielnie malowałam, odświeżałam i jakby było mało, to obudziła się we mnie jeszcze Matka Polka, która przetwarzała co się dało do słoików na zimę, przy jednoczesnym organizowaniu generalnych porządków. Wakacje minęły błyskawicznie i bardzo pracowicie, ale teraz z radością patrzę na odnowione wnętrza i kolorowe słoiki w spiżarni.

Oczywiście miałam też trochę wolnego czasu. Udało mi się wyjechać na urlop, poczytać zaległe książki. Natomiast bilans dziewiarski jest taki, że oprócz swetra, który pokazałam Wam w lipcu (klik), udało mi się w bardzo wolnym tempie wydziergać tylko jedną bawełnianą bluzkę - sweter.


Włóczkę otrzymałam kilka lat temu od mojej siostry Agnieszki i przez lata nie miałam na nią pomysłu. W lipcu chciałam przetestować zagadnienie kształtowania dekoltu rzędami skróconymi inną metodą, niż to robiłam do tej pory i akurat ta włóczka mi podpasowała do tego projektu.

Oczka narzuciłam jeszcze w połowie lipca i tak rząd po rządku mozolnie dziergałam, na ile mi czas i chęci pozwoliły.

Z racji tego, że najbardziej lubię nosić gładkie dzianiny, to i tutaj po raz kolejny zastosowałam ścieg gładki prawy. Dodałam tylko kilka urozmaiceń, by nie było zbyt nudno. Począwszy od dziurawego reglanu, po ażurowo-ściągaczowe udawane boczne szwy i wykończenie.




Dzianina jest dopasowana do figury za pomocą zaszewek, a dekolt został ukształtowany rzędami skróconymi. Są różne metody takiego kształtowania. Do tej pory całe kształtowanie umiejscawiałam tylko w części przedniej swetra (czyli pomiędzy liniami raglanu), natomiast tutaj odbywało się ono na przodzie i dodatkowo na rękawach. Nie mam przekonania, czy kształtowanie na rękawach było potrzebne, wciąż "rozkminiam" tę metodę i jeszcze kilka eksperymentów trzeba będzie pewnie wydziergać.


Wakacje się skończyły, czas wrócić do pracy i normalnego trybu życia.

Do zobaczenia niebawem :)

Włóczka BASIC COTTON Mondial (kol. 864),
druty 3,5 mm



sobota, 20 lipca 2019

Sweter radomiański...

... w całości powstał podczas tygodniowego pobytu u mojej siostry Agnieszki w Radomii pod Zieloną Górą. Bardzo lubię tam spędzać urlop, bo po pierwsze mogę przebywać z siostrą, której nie widzę na co dzień, a po drugie bliskie sąsiedztwo lasu, wszechobecna cisza i spokój po prostu mnie relaksują.

W takich właśnie warunkach nabierałam oczka początkowe, potem tworzyłam całość, by w ostatni dzień przed wyjazdem sweter ów zakończyć.



Włóczkę miałam z odzysku po sprutym TYM sweterku. Miał on właściwy rozmiar, ale dobrałam do niego zbyt duże guziki i za rzadko rozmieściłam na nie dziurki. Tym razem dobrałam inny ścieg (dżersej) i mniejsze guziki.


Przy okazji testowałam zagadnienie skracania rzędów w dekolcie nie tylko na przodach (o czym możecie poczytać TU), ale i na ramionach. W sieci oczywiście można znaleźć filmiki, pokazujące jak mniej więcej to wykonać, ale Ci co zaglądają do mnie od dawna, wiedzą że dla mnie to za mało. Ja lubię wiedzieć co jak działa i jak to obliczyć, by uzyskać dokładnie to, czego chcę. Sweterek ten przecierał szlaki po nieznanym mi obszarze i mam już pierwsze wnioski. Wstrzymam się jednak z nimi jeszcze trochę, bo być może opiszę ten temat obszerniej na moim technicznym blogu już za jakiś czas.



Krój swetra jest standardowy, jak to u mnie. Reglan od góry, zaszewki, wcięcia. Uznałam, że przy wzorzystej włóczce nic więcej nie trzeba udziwniać. Poza tym lubię prostotę.


Włóczka SCILLA Mondial, druty 4,5 mm

Na koniec pokażę Wam moją siostrę (tę od trzech szalików, bo tak w ogóle to mam dwie siostry).


Aga też jest rękodzielniczką. Oprócz haftu krzyżykowego potrafi bardzo szybko szydełkować. Podczas gdy ja w tydzień zrobiłam zaledwie sweter, ona wyszydełkowała 2/3 koca. Dziś, po kilku kolejnych dniach koc został ukończony.


A tak w ogóle to koc ten powstał z resztek różnych moich włóczek, które na prośbę Agi przywiozłam ze sobą. Cieszę się, że ona potrafiła wydobyć z nich drugie życie, a ja mogłam to obserwować.


Fajnie było :) Dzięki siostrzyczko za ten cudowny tydzień.






środa, 10 lipca 2019

Trzeci...

... i zarazem ostatni z trzech szalików, które wykonałam dla mojej siostry Agnieszki.


Wszystkie one powstały z cienkich włóczek w oparciu o różne motywy mozaikowe. Pierwszy możecie zobaczyć TU, a drugi TU. Motyw trzeciego szalika wyszukała Aga i gdy go zobaczyłam, to mnie też zauroczył. Niby prosty zygzaczek, ale przy użyciu tak cienkiej włóczki dał ciekawy, strukturalny efekt. Bardzo mi się podoba i pewnie zastosuję go w innych formach. 

Szalik ma 14 cm szerokości i 126 długości. wykonany został z włóczki merino, więc jest delikatny w dotyku.



Włóczka BABY MERINO Drops (kol. 13 - 50 g i kol. 01 - 50 g),
druty 2,75 mm 

A tak wyglądają wspólnie:




środa, 19 czerwca 2019

Mosaic on a swing...

... czyli "Mozaika na huśtawce", taką nazwę nosi mój świeżutko opublikowany wzór.

Projekt został wymyślony w trakcie strajku nauczycielskiego, który spędziłam wśród różnych nastrojów zarówno nauczycieli, jak i pozostałej części społeczeństwa. Każdego dnia nadzieja mieszała się z beznadzieją i chciałam to wahanie ująć we wzorze. Stąd pochód kwadracików najpierw na lewo, potem na prawo, od części piegowatej do jednokolorowej, i znów, i znów...

Prototyp pokazałam TU, a ostatecznie dopracowana wersja jest odrobinę węższa i krótsza.

Wzór został przetestowany i bardzo chcę Wam pokazać te wszystkie wersje tutaj na blogu. Tradycyjnie zacznę od moich szalików:

1. Wersja z włóczki RIOS Malabrigo (kol. 696 - ok. 180 g) oraz MERINO EXTRA FINE Drops (kol.03 - ok. 90 g), druty 4,5 mm.





2. Wersja z włóczki LIMA Drops (kol. 9020 - ok. 150 g) oraz włóczki PADISAH Himalaya (kol. 50208 - ok. 80 g), druty 4,5 mm.




3. Wersja Amuszki z bloga Chrząszczowe robótki z włóczki KARISMA Drops (kol.05 - ok. 190 g i kol. 52 - ok. 90 g), druty 4,5 mm.





4. Wersja Ani z włóczki LIMA Drops (kol. 9015 - ok. 140 g i kol. 9018 - ok. 70 g), druty 4,5 mm.





5. Wersja Ani z bloga Kogel - mogel z włóczki PUNTO KIDS Kartopu (ok. 120 g) oraz PADISAH Himalaya (ok. 100 g), druty 4,5 mm.




To właśnie Ania przyczyniła się w głównej mierze do tego, by szalik ewoluował w komin. Akurat w momencie, kiedy zastanawiałam czy by nie zrobić takiego wariantu, Ania napisała do mnie maila z podpowiedzią, że ona jest z Tych, co to wolą kominy od szalików i chętnie by swoją wersję przerobiła. To mi dało impuls do działania i tak powstała:

6. Wersja - komin. Wykonałam ją z włóczki YAK Lang Yarns (kol. 772 - ok. 90 g) oraz MERINO EXTRA FINE Drops (kol. 08 - ok. 55 g), na drutach 4,5 mm.




I tak oto Moi Drodzy mam dla Was dwa wzory w jednym :)

Opis projektu: "Mosaic on a swing" jest dostępny na Ravelry (TUTAJ - klik) i do północy 23 czerwca br. będzie tańszy aż o 30%. Nie trzeba będzie wpisywać kuponu, bo rabat sam się naliczy w koszyku. Zapraszam i życzę miłego dziergania.