Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moher. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 października 2025

Zwiewny szal w kolorach jesieni...

 ... to była recepta na moje wrześniowo-październikowe zmęczenie. Najpierw kupiłam trzy motki mieszanki moheru z jedwabiem w kolorach jesieni, a potem wrzuciłam je na druty. To była sama przyjemność, gdyż nie ma nic prostszego do dziergania, niż przerabianie prawych i lewych oczek rząd po rządku podczas słuchania audiobooków. Prostota ściegu nie odwraca uwagi od słuchanej treści, a słuchana treść pomaga znieść monotonię, która zwykle pojawia się przy wykonywaniu tak prostych ściegów.

Projekt szala nie jest niczym nowym. Kilka lat temu takie szale były bardzo popularne wśród klientek e-dziewiarki. Powstało wtedy wiele kompozycji kolorystycznych i zwykle były to zestawienia 4 kolorów. Nie jestem pewna czy dobrze pamiętam, ale na taki szal należało nabrać chyba 90 oczek i dziergać do końca motka. Następnie kontynuowało się dzierganie drugim kolorem, potem trzecim i czwartym. Takich szali powstało mnóstwo.

Moja wersja ma 100 oczek w szerokości i użyłam tylko 3 kolorów. Uzyskałam szal o długości 170 cm oraz szerokości 55 cm i taka wersja bardzo mi odpowiada. Do tego dzianina jest cieplutka i lekka, gdyż waży zaledwie 75 g.



Włóczka SILK MOHAIR Lana Gatto 
(25 g = 212 m; 75% Superkid Mohair, 25% jedwab)
kolory: 30141, 14524 i 14468
druty 5 mm

Mam teraz potrzebę dziergania prostych rzeczy bez presji obliczania ilości oczek. W związku z tym nie wiem kiedy wrócę do projektowania i tworzenia opisów. Po prostu dam się ponieść chwili i zobaczę co się wydarzy.

Trzymajcie się zdrowo i dziergajcie piękne rzeczy!

środa, 22 kwietnia 2020

Kreatywność...

... ludzka nie zna granic.

Każdy wie jak teraz wygląda codzienność nas wszystkich. Po prostu koronawirus ograniczył przeżywanie codzienności w sposób normalny i praktycznie wymusił  na ludziach, a przynajmniej na mnie, jeszcze więcej kreatywnego podejścia do życia na wielu płaszczyznach. Mi osobiście bardzo się to podoba! 

Aby Was nie zanudzać napiszę tylko o dwóch, tych które zajmują u mnie najwięcej czasu.

Po pierwsze nauczanie gry na altówce wygląda teraz u mnie inaczej. Oprócz lekcji on-line, podczas których słucham uczniów na bieżąco i daję im wskazówki do dalszego ćwiczenia, przygotowuję dla nich dodatkowe materiały dźwiękowe. Są to albo nagrane melodie, z którymi mogą porównywać efekty swojego ćwiczenia i się do nich dostrajać, albo partia akompaniamentu, z którym grany utwór brzmi pełniej.

Po drugie zapisałam się do różnych grup dziewiarskich na FB i w związku z tym inspiracje uderzają mnie z każdej strony. Silne postanowienie o ograniczeniu zakupów włóczkowych i wykorzystaniu zalegających zapasów, skłania mnie do wymyślania dziwnych połączeń włóczkowych.

No i dla przykładu pokażę Wam dzisiaj sweterek piórkowy, który wykonałam z jednego motka włóczki Lace Drops (kupionej kilka lat temu na jakiś szal, który do dzisiaj nie powstał) i dwóch motków włóczki Mille Colori Superkid Lang Yarns (którą również kupiłam jakiś czas temu na chustę).


Połączenie to powstało z inspiracji włóczką Ella Lang Yarns, z której zrobiłam dwa tygodnie temu tę bluzkę (klik). Bardzo lubię te prześwity i różnice w strukturze, dlatego w tym projekcie zapragnęłam ten efekt w miarę możliwości odtworzyć. Uzyskałam to poprzez przerabianie raz dwiema nitkami, raz jedną, w zmiennych proporcjach. Tak jak mi pasowało w danym momencie.


Również krój czarnej bluzki był inspiracją dla tego modelu. Obie wersje dziergałam od góry, dodając oczka wokół linii ramienia w każdym rzędzie. Po osiągnięciu odpowiedniej szerokości, rozdzieliłam robótkę na dwie części i przerabiałam osobno przód, osobno tył na wysokość otworów na ręce, po czym znów połączyłam robótkę i przerabiając dalej w okrążeniach redukowałam oczka. W czarnej bluzce oczka redukowałam w co drugim rzędzie, a tutaj w każdym. Dzięki temu uzyskałam kimonowate rękawy.



Po osiągnięciu liczby oczek, potrzebnej na obwód tułowia, dalszą część dziergałam na kształt dopasowany do figury. Na koniec dobrałam oczka z brzegów otworów na ręce i dorobiłam rękawy.


Myślę, że na piórkowy dopasowany sweter taki krój rękawów jest najlepszy, ponieważ nie sfilcuje się tak łatwo pod pachą. Mam w szafie jeden sweterek, w którego dzierganie włożyłam dużo serca i pracy (TEN - klik). Założyłam go kilka razy i niestety uległ sfilcowaniu...

Wracając do tego swetra, użycie moherowej włóczki nadało mu lekkości, ale i też trochę mnie sfrustrowało pod kątem ilości "sierści", którą dzianina zostawiała na każdym kroku zawsze i wszędzie (nawet w nosie i oczach). Rolka do sierści była w ciągłym użyciu, a nawet "przejeżdżałam" nią po swetrze, co tylko trochę pomagało. No zobaczcie jak to wygląda po tych wszystkich zabiegach i praniu.


Prawdopodobnie właśnie ze względu na długość włosa więcej nie kupię tej włóczki (chociaż jest miękka i przyjemna w dotyku). Mam nadzieję, że sweter będzie przyjemny w noszeniu, a z czasem nadmiar włosa się wysypie lub da się usunąć sprzętem do zmechaceń.

Mimo wszystko jednak jestem zadowolona z efektu końcowego. Na pewno kiedyś jeszcze powstanie coś podobnego, chociaż z czegoś innego :)



Włóczka LACE Drops (kol. 2020; ok. 80 g)
oraz MILLE COLORI SUPERKID Lang Yarns (kol. 026; 50 g),
druty 3,75

Update:

Na prośbę Danusi dorzucam zdjęcia naczłowieczne. Ten krój chyba najlepiej wygląda "w ruchu". Dodam, że sweter jest bardzo miły w dotyku i przyjemnie się go nosi. Noszę go dopiero godzinę, ale wcale nie mam ochoty go ściągać. Póki co włos albo się nie sypie, albo tego nie widzę. Najważniejsze, że nie wpada ani do nosa, ani do oczu ;-)