... czy jest coś równie ekscytującego w dziedzinie tworzenia.
Jak zwykle ostatnio - zaczęło się od włóczki. Trzy kolorowe motki Linello Lang Yarns leżały sobie spokojnie na sklepowej półce, a ja po prostu nie potrafiłam im się oprzeć. Każdy z nich miał inną kolorystykę. Pierwszy krył w sobie odcienie pomarańczy, drugi fioletu, a trzeci był pomieszaniem tych dwóch z dodatkiem tonów żółtych, różowych i seledynowych. Wszystkie trzy położone obok siebie tworzyły spójną kompozycję. Od razu było wiadomo, że powstaną z nich trzy chustki na głowę albo coś innego, będącego wynikiem zmiksowania tych trzech motków.
Inspiracji szukałam głównie na Pintereście i po wybraniu odpowiedniego ściegu chwyciłam za pomarańczowy motek. Struktura włóczki jest szorstka, jakby surowa, nie przywykłam do takich, ale skuszona obietnicą późniejszej miękkości i cudną kolorystyką rozpoczęłam szydełkowanie.
Dość szybko okazało się, że jeden motek wystarczy tylko na chustkę na głowę, a ja w międzyczasie zapragnęłam stworzyć coś większego. Zaczęłam więc kombinować z dodaniem drugiego motka i tu nastąpił zwrot akcji, gdyż okazało się, że owszem, kolory pasują do siebie, gdy motki leżą obok siebie, ale w udziergu to już niekoniecznie.
Przeczuwałam to od samego początku, gdyż jakieś doświadczenie już mam, ale i tak miałam wyzwanie co z tym fantem zrobić.
Wymyśliłam więc, że powstaną dwie chusty, prawie że bliźniaczki. W jednej podstawą kolorystyczną będą odcienie pomarańczowe, a w drugiej fioletowe. Dolne brzegi utworzone będą z odpowiednio dobranych kolorów z trzeciego motka.
Nie wiedziałam co powstanie, czy rozmiar chusty będzie mi odpowiadać, czy dobór kolorów będzie mi się podobać i czy nie trzeba będzie jednak dokupić włóczki. Wygląda jednak na to, że taki stopień rozterek i ryzyka ekscytuje mnie na tyle mocno, że w pewnym momencie już dziergałam równocześnie obie chusty, na bieżąco dobierając kolory.


.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)

.jpeg)


