Szukaj na tym blogu

piątek, 11 sierpnia 2017

Uratowałam ją...

... - pomyślałam spoglądając na ukończoną bluzeczkę, dzierganą z przecudnej tasiemkowej włóczki Sol Metallic. A o mały włos jej nie sprułam, tyle rozterek było po drodze...



Włóczkę narzuciłam na druty jeszcze na początku wakacji. W zamyśle miałam luźną bluzkę bez rękawów, z lekkim taliowaniem i dekoltem kształtowanym za pomocą rzędów skróconych.

Dziergałam od góry, najpierw prowizorycznie nabierając oczka na tył, a potem dziergając w dół do pachy. Następnie sprułam łańcuszek szydełkowy i rozpoczęłam dzierganie przodu, przy jednoczesnym modelowaniu i zamykaniu oczek na dekolt. Dalej leciałam już prosto, by na wysokości pachy połączyć tył z przodem i dalej dziergać już w okrążeniach, imitując po bokach szwy. Nie robiłam podkroju pach, bo ten fason tego nie wymagał. Wtedy okazało się, że "luźne" oczka (użyłam grubych drutów) układają się inaczej niż w próbce i bluzka będzie bardziej dopasowana niż luźna. Wyglądała ładnie, więc postanowiłam dziergać dalej, odejmując po drodze oczka na talię, a potem dodając je na biodra.


I wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że zakupione motki skończyły się przedwcześnie. Bluzka wyszła krótsza niż początkowo planowałam. Niestety ta krótsza wersja pogrubiała optycznie sylwetkę i wiadomo już było, że obecny stan nie ma racji bytu. Rozczarowałam się i nie wiedziałam co robić? Czy pruć do pachy i bardziej zwęzić, czy może dokupić włóczkę i dorobić rękawy? A może spruć całość i dziergać od początku inaczej... Dokupiłam na wszelki wypadek jeden motek brakującej włóczki, ale robótkę rzuciłam w kąt.

Minął miesiąc, a ja postanowiłam w końcu coś z tym fantem zrobić. Założyłam tę pierwszą wersję bluzki na siebie, a mój mąż stwierdził: "Co Ty od niej chcesz? Po co pruć? Fajna jest". Że też wcześniej nie zapytałam... Wiedziałam jednak, że przedłużyć ją mimo wszystko trzeba i od tego postanowiłam zacząć akcję reanimacji. Potem pochowałam wszystkie nitki, wyprałam bluzkę... i to wystarczyło.

Uratowałam ją, przede mną samą... Podoba mi się.


Włóczka SOL METALLIC Lang Yarns (kol. 01 - 170 g),
druty 8 mm i 7 mm (dolny brzeg)




piątek, 4 sierpnia 2017

Falbaniasta...

... spódnica powstała z cienkiej bawełny w dwóch odcieniach turkusu. Tego turkusu niestety nie udało mi się zbyt wiernie oddać. Wysoka temperatura powietrza nie nastraja do zdjęć i ich obróbki.





Takie spódnice robiłam już wcześniej, ale tym razem postanowiłam górny ściągacz zamienić na coś w stylu lamówki, w co można wciągnąć szeroką gumkę. Takie rozwiązanie wydało mi się bardziej eleganckie.


Ta lamówka powstała jako pierwsza, ponieważ spódnicę dziergałam od góry. Oczka nabrałam prowizorycznie, potem przerobiłam 2 okrążenia i chyba 8 rządków oczek prawych, następnie znów przerzuciłam się na okrążenia. W miejscu, gdzie miało być zagięcie zrobiłam 1 okrążenie oczek lewych, a dalej znowu prawe. Gdy osiągnęłam długość pierwszej cząstki sprułam łańcuszek, by następnie połączyć ze sobą każde kolejne oczko początkowe z kolejnymi oczkami drugiego brzegu. W ten sposób powstał tunel z niewielką dziurką, przez którą na końcu wciągnęłam gumkę, po czym zszyłam jej końce ze sobą.


Spódniczka wyszła dość krótka, ale taka długość bardzo mi odpowiada na lato. Z resztą zawsze przecież można dorobić kilka rządków. Jej falbaniastość daje fajny przewiew.  I choć obecnie jest na nią za ciepło to wiem, że i tak kiedyś się przyda, zwłaszcza do turkusowo - brązowych sandałów...

Włóczka SAFRAN Drops (100% bawełny - kol. 30 i 51),
druty 2,5 mm