Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 maja 2020

Niewiele...

... moich kocy doczekało się poduszek do kompletu, ale ostatnio pokazany (klik) niebieski koc tak.


Poduszka powstała z resztek jednego z kolorów, wykorzystanych do produkcji koca. Ponownie użyłam szydełka 8 mm i potrójnej nitki. Nabrałam 34 oczka i przerobiłam 46 rzędów. Następnie tym samym szydełkiem połączyłam ze sobą boczne krawędzie, zostawiając cienki fragment klapki na przyszycie guzików. Dziurki na guziki nie były potrzebne, bo do zapięcia wystarczą przestrzenie pomiędzy półsłupkami.




Drugą poszewkę wykonałam identycznym ściegiem, tym samym szydełkiem i z tej samej liczby oczek, ale użyłam innej włóczki - zapasów z prenumeraty "Robię na drutach".






Na początku wspomniałam, że niewiele kocy doczekało się pasujących poduszek. Tak właściwie to tylko jeden tego doczekał (TEN - klik). A pasujące do niego poduszki możecie zobaczyć TUTAJ - klik i TUTAJ - klik.

Ułożone razem w różnych konfiguracjach tworzą barwną oprawę do szarego wnętrza. Poniżej dwa przykłady, jak 3 poduszki w zależności od ułożenia mogą się ze sobą komponować. A to tylko 3 z kilku.



Wszystkie poszewki pasują na poduszki o szerokości ok. 40 cm. Dzięki temu, że mają guziki, można je w każdej chwili zdjąć, wyprać lub wymienić na inne. Myślę, że takie poszewki, to idealna forma dla dziewiarek, które mają np. za dużo zapasów włóczkowych. 



poniedziałek, 4 listopada 2019

Dwie poszewki na poduszki...

... powstały w ostatnich dniach jako odskocznia od dziergania chust na cienkich drutach. Zatęskniło mi się za szybkim efektem końcowym, więc sięgnęłam po łatwą formę i trochę grubsze druty.


Wzorowałam się na poszewkach, które zrobiłam 2 lata temu (zobacz TUTAJ). Sprawdziły się w użytkowaniu, więc mogłam w ciemno wykonać podobną wersję.

Obie poszewki zostały wykonane w 3 częściach, a następnie zszyte. W ten sposób będą trzymać kształt.



Ozdobnym akcentem są drewniane i kokosowe guziki. Umieściłam je blisko brzegu, co z kolei zostało przetestowane na TYCH poduszkach i jest moim zdaniem najlepszą opcją w wariancie zapinanym na guziki.





Użyłam różnych włóczek i najważniejsze, że pochodzą one z zapasów.

Włóczka LAMA TEXASKA Anilux (50% wełny lamy, 50% akrylu), przerabiana podwójną nitką,
druty 4 mm

Włóczka z Kauflanu (100% akrylu), przerabiana podwójną nitką,
druty 4 mm




niedziela, 4 czerwca 2017

Do kompletu - część 2.

Ukończyłam tworzenie turkusowo - szarego kompletu. Jego dopełnieniem są trzy wzorzyste poszewki na poduszki.



Zamierzałam wykorzystać resztki, pozostałe po pledzie i dwóch pierwszych poduszkach. Wzory powstawały na bieżąco. Tym razem użyłam plastikowych guzików, które zobaczyłam w stacjonarnej pasmanterii i nie mogłam się im oprzeć. Mam wrażenie, że one tam czekały właśnie na ten projekt.


Pierwsza poszewka (w cienkie pasy) ma dziurki umieszczone w podobnej odległości od brzegu jak turkusowe poduszki.




Po jej wydzierganiu zaczęłam wątpić w takie rozwiązanie, o czym wspomniałam w poprzednim wpisie. Przy tworzeniu kolejnych poduszek postanowiłam przetestować zapięcie umieszczone bliżej brzegu.




Ścieg części jednokolorowej jest taki sam jak w poszewkach turkusowych. W jednej poszewce ułożony został na prawej stronie, a w drugiej na lewej. Ostatnia poduszka ma lekką modyfikację tego ściegu, ponieważ nie chciałam go dublować.



Takie umieszczone bliżej brzegu zapięcie jest lepsze i choć początkowo zamierzałam przerobić poprzednie poszewki, to teraz prawdę mówiąc nie chce mi się już nic pruć. Był też pomysł doszycia zatrzasków, ale efekt nie był tak fajny, jakbym tego oczekiwała. Poza tym umieszczenie dziurek bliżej brzegu wcale nie rozwiązało w pełni problemu "fruwania krawędzi". To jest po prostu cecha takiego zapięcia, a innego nie chciałam. A zatem nie dajmy się zwariować. Wszystko zostanie takie jakie jest i niech cieszy oczy tak długo jak to możliwe, bo to że pled jest cieplutki, a poduszki miękkie i wygodne to wiadomo...


Przy okazji wspomnę coś o meblach tarasowych, które kupiłam w Ikei. Jestem zachwycona nie tylko ich wyglądem (choć wszystko jest oczywiście kwestią gustu), ale i modułowością. To co skompletowałam sobie w sklepie z myślą o przyszłym tarasie, w chwili obecnej również się sprawdza i daje się przestawiać w zależności od potrzeb. Lubię takie rozwiązania.






Pled ma rozmiar 200 x 150 cm, a poduszki 40 x 40 cm.

Włóczka: 100% akryl kupiony okazyjnie w Kauflandzie 
w kolorze szarym i jasno - turkusowym oraz
LANAGOLD FINE Alize w kolorze turkusowym i petrolowym,
druty 4 mm.


wtorek, 30 maja 2017

Do kompletu - część 1.

Niecałe dwa miesiące temu wydziergałam pled w odcieniach turkusu i szarości (zobacz TUTAJ). Pled był już wielokrotnie testowany. Sprawdza się zarówno w warunkach domowych, jak i balkonowych, a szczególnie na tych ostatnich bardzo mi zależało podczas procesu jego tworzenia, ponieważ w sezonie letnim bardzo lubię odpoczywać na balkonie. Moim marzeniem jest, by w niedalekiej przyszłości przerobić balkon w taras z większą powierzchnią, tymczasem jednak korzystam z obecnej przestrzeni i jako zmarzluch przyznam, że w chłodniejsze wieczory taki kocyk bardzo się przydaje.

Do relaksu oprócz kocyka potrzebne jest wygodne siedzisko, a jeszcze lepiej coś przypominającego sofę, wyścieloną poduszkami. Można kupić dekoracyjne poduszki, ale są one droższe od zwykłych poduszek, na które przecież można własnoręcznie zrobić poszewki. Pomyślałam więc, że wykorzystam włóczki, które mi zostały po wydzierganiu koca i wykonam coś "do kompletu". Jako że planuję w przyszłości wykonać jeszcze jeden pled w innych kolorach, to obecne turkusowe poszewki musiały być na zapinanie, by można je było potem łatwo zdjąć i wymienić na inne. Długo szukałam inspiracji oraz najlepszych rozwiązań odnośnie zapięcia i ostatecznie zdecydowałam się na guziki.

Dzisiaj pokażę Wam dwie pierwsze poduszki (będzie więcej). Chciałam wyglądem nawiązać do pledu, który składa się ze zszytych ze sobą kwadratów o różnych dwustronnych ściegach. Obie poduszki wykonałam identycznymi ściegami: dżersejem i kombinacją oczek lewych z prawymi, ale jedna poszewka jest odwrócona prawą stroną do wewnątrz, dzięki czemu choć obie są takie same, to jednak są różne.




Skoro pled był zszywany, to poszewki na poduszki także, choć pewnie dałabym radę wykonać je bezszwowo ;) Nie ukrywam, że zależało mi też na trzymaniu kształtu, a szwy bardzo w tym pomagają.



Jeśli chodzi o guziki, to bałam się tego, że jeśli umieszczę je zbyt blisko brzegu, to będą rozpychać dziurki i krawędzie, w efekcie czego biała poduszka wewnętrzna będzie prześwitywać. Postanowiłam więc dziurki umieścić w odległości ok. 8 cm od brzegu, a guziki doszyć przy brzegu klapki chowanej do środka.



Rozwiązanie to ma tylko jedną wadę, fruwający brzeg. 


Przy odpowiednim ułożeniu poduszek wada ta nie jest widoczna, ale jednak nie daje mi ona spokoju. Sama jeszcze nie wiem co z tym zrobię, najprawdopodobniej spruję kawałek i umieszczę dziurki bliżej brzegu. W najbliższym czasie przetestuję inne warianty na kolejnych poduszkach, a tymczasem nie będę się tym przejmować... :)

Włóczka z Kauflandu, druty 4 mm, guziki drewniane.

wtorek, 3 września 2013

Syndrom jednej poduszki...

... także istnieje. Mam wrażenie, że łapię syndrom prawie każdej rzeczy, którą trzeba wykonać podwójnie :)



Poszewka na okrągłą poduszkę o średnicy 33 cm i grubości 4 cm powstała 3 lata temu i miała być jedną z dwóch, ale druga nigdy nie powstała i raczej już nie powstanie :)

Nie wiem dlaczego nie pokazałam jej dotychczas? Być może dlatego, że czarny kolor trudno się fotografuje, zwłaszcza wewnątrz mieszkania...

Poszewka przerabiana była od środka wierzchu do środka spodu za pomocą rzędów skróconych.


Włóczka SAMBA Yarn Art (prawie 2 motki),
druty 2,5 mm na żyłce