sobota, 8 sierpnia 2026

Nirea...

 ... to ażurowa narzutka o nowoczesnej, minimalistycznej formie, która miękko układa się na sylwetce. Można ją nosić swobodnie jak poncho - ze szpicem z przodu lub z boku - albo spiąć guzikami, tworząc wygodną i elegancką bluzkę. To model, który z łatwością dopasuje się zarówno do codziennych, jak i bardziej eleganckich stylizacji.

Pierwsze wersje stworzyłam przed wieloma laty i były to poncza wydziergane z przeróżnych włóczek, również tych cieplejszych. Teraz jednak postanowiłam ulepszyć tę formę o wcięcie dekoltu i możliwość upięcia. Zastosowanie wiskozowej włóczki dodało projektowi miękkości i lejącego charakteru.

Dziś pokażę Wam kilka wersji w nowej odsłonie.

I tu pragnę podziękować wszystkim Testerkom, za poświęcenie swojego czasu i wykonanie pięknych wersji Nirei, za wyłapanie błędów i udzielenie wskazówek co można ulepszyć, aby wzór stał się jeszcze bardziej przejrzysty. Aniu, Lidio i Moniko - dziękuję z całego serca!

Zapraszam do kliknięcia w Nick Testerki, by przejść do jej profilu na Ravelry, gdzie można zobaczyć więcej zdjęć i poczytać o parametrach drutów i zużyciu włóczek.

1. Wersja moja opisowa - rozmiar S, z włóczki Dolce Visco Kokonki w kolorze Como błękit.



2. Wersja Lidii - rozmiar S, z włóczki Coast Ile Bomuld Holst Garn w kolorach Lavender, Szary i Srebrno-szary.



3. Wersja Ani - rozmiar M, z włóczki Dolce Visco Kokonki w kolorze Milano.



4. Wersja moja - rozmiar M, z włóczki Bamboo Kokonki w kolorze Czereśnia.




5. Wersja Moniki - rozmiar XL, z włóczki Diva Alize w kolorze Ecru.



Opis wykonania takiej narzutki jest już dostępny na Ravelry TUTAJ.

Rabat 20% bez użycia kodu - do północy 14.08.2026

Rabat 40% z kodem HOLES - do północy 10.08.2026


Miłego dziergania!

wtorek, 4 sierpnia 2026

Nie wiem...

... czy jest coś równie ekscytującego w dziedzinie tworzenia.

Jak zwykle ostatnio - zaczęło się od włóczki. Trzy kolorowe motki Linello Lang Yarns leżały sobie spokojnie na sklepowej półce, a ja po prostu nie potrafiłam im się oprzeć. Każdy z nich miał inną kolorystykę. Pierwszy krył w sobie odcienie pomarańczy, drugi fioletu, a trzeci był pomieszaniem tych dwóch z dodatkiem tonów żółtych, różowych i seledynowych. Wszystkie trzy położone obok siebie tworzyły spójną kompozycję. Od razu było wiadomo, że powstaną z nich trzy chustki na głowę albo coś innego, będącego wynikiem zmiksowania tych trzech motków.



Inspiracji szukałam głównie na Pintereście i po wybraniu odpowiedniego ściegu chwyciłam za pomarańczowy motek. Struktura włóczki jest szorstka, jakby surowa, nie przywykłam do takich, ale skuszona obietnicą późniejszej miękkości i cudną kolorystyką rozpoczęłam szydełkowanie.
Dość szybko okazało się, że jeden motek wystarczy tylko na chustkę na głowę, a ja w międzyczasie zapragnęłam stworzyć coś większego. Zaczęłam więc kombinować z dodaniem drugiego motka i tu nastąpił zwrot akcji, gdyż okazało się, że owszem, kolory pasują do siebie, gdy motki leżą obok siebie, ale w udziergu to już niekoniecznie.
Przeczuwałam to od samego początku, gdyż jakieś doświadczenie już mam, ale i tak miałam wyzwanie co z tym fantem zrobić.
Wymyśliłam więc, że powstaną dwie chusty, prawie że bliźniaczki. W jednej podstawą kolorystyczną będą odcienie pomarańczowe, a w drugiej fioletowe. Dolne brzegi utworzone będą z odpowiednio dobranych kolorów z trzeciego motka.

Nie wiedziałam co powstanie, czy rozmiar chusty będzie mi odpowiadać, czy dobór kolorów będzie mi się podobać i czy nie trzeba będzie jednak dokupić włóczki. Wygląda jednak na to, że taki stopień rozterek i ryzyka ekscytuje mnie na tyle mocno, że w pewnym momencie już dziergałam równocześnie obie chusty, na bieżąco dobierając kolory.
Gdy skończyłam to odetchnęłam z ulgą. Wszystko się udało. Po blokowaniu nadal wyczuwalna jest lniana szorstkość, ale jest ona przyjemna.



Obie chusty bardzo mi się podobają. Aż trudno mi wybrać, która wersja bardziej. Na szczęście nie muszę wybierać, bo mogę nosić obie.











środa, 22 lipca 2026

Nie potrafiłam...

... przejść obojętnie obok tej włóczki. Mowa tu o Loli Bilum (100% merino wool; 100 g = 500 m) w letnich, żywych kolorach, którą kupiłam w Pradze z przeznaczeniem na chustę. Razem z nią wpadł do torby cukierkowy precelek, ale o nim innym razem...


Jako że kolorki te są typowo letnie, a ja teraz mam fazę na szydełkowe chustki, to powstają one taśmowo jedna za drugą (wypierając na moment testową narzutkę).

Inspirację na ścieg znalazłam na Pintereście, ale prawdę mówiąc sporo tu improwizowałam. Specjalnie stworzyłam kompozycję z dużej liczby "okienek", żeby powierzchnia chusty była jak największa i dzięki temu z jednego motka powstała chusta o wymiarach 130 x 60 cm.








W głowie mam jeszcze kilka pomysłów, a czas goni, więc wracam do szydełka 🙂

Renata