wtorek, 14 kwietnia 2026

Opis chusty Shoal Shawl...

 ... został właśnie opublikowany na Ravelry - TUTAJ klik.

O historii powstania tego projektu możecie przeczytać w TYM - klik poście, a dziś pokrótce tylko napiszę kilka szczegółów technicznych i pokażę wersje testerskie.

Chusta Shoal Shawl (nazwa nawiązuje do ławic rybnych) powstaje według zasad tworzenia "strzałki". Zaczyna się ją na lewym szpicu i stopniowo rozszerza do dolnego wierzchołka. Przybiera ona wtedy kształt grotu strzały. Po osiągnięciu wierzchołka stopniowo wypełniamy lukę grotu, zbliżając się coraz bardziej do prawej krawędzi, a gdy ją osiągniemy, to zamykamy oczka i gotowe.

Ścieg mozaikowy powstaje poprzez wymianę koloru włóczki co dwa rzędy oraz przerabianie oczek prawych i przesuwanie oczek bez przerabiania zgodnie ze schematami.

Opis wykonania chusty zawiera 6 wariantów: pięć regularnych i jeden improwizowany. Jeśli podobają Ci się regularne panele wzoru, to wybierz jeden z tych pięciu wariantów. A który konkretnie wybrać? To już zależy od włóczki, której chcesz użyć i rozmiaru chusty. Wskazówki zawarte w opisie pomogą Ci wybrać najlepszą opcję. Jeśli natomiast chcesz puścić wodze fantazji i jeszcze przy tym zużyć zapasy włóczkowe, to wybierz wariant improwizowany i daj się ponieść własnej kreatywności.

A oto testerskie wersje (po kliknięciu w nick testerki blogger przekieruje Cię do Ravlery, gdzie możesz zobaczyć więcej zdjęć i poczytać o szczegółach technicznych):

Wersja moja opisowa w wariancie na 8 rzędów ryb.



Wersja moja w wariancie na 4 rzędy ryb.



Wersja Lidii w wariancie na 5 rzędów ryb. 


Wersja Boscheny w wariancie improwizowanym.


Wersja Ani w wariancie improwizowanym.


Wersja Moniki w wariancie improwizowanym.


Wersja moja również w wariancie improwizowanym.



Dziękuję moim cudownym Testerkom, które nie tylko wykonały tyle pięknych wersji ławicowego wzoru, ale też sprawdziły czujnym okiem opis wykonania. Mam nadzieję, że wkrótce znów razem podziergamy!



Wzór dostępny jest na Ravelry i do północy 20 kwietnia br. będzie tańszy o 20% (bez konieczności wpisywania kodu). Jeśli natomiast chcesz skorzystać ze zniżki 40%, to użyj kodu RYBKI.

Miłego dziergania!


niedziela, 22 marca 2026

Prawie...

 ... miesiąc minął od ostatniego wpisu na blogu, ale ta cisza nie znaczy, że zrobiłam sobie dziewiarską przerwę. Wręcz przeciwnie. Cały czas coś się dzieje. 

Po pierwsze, trwają testy chusty z motywem rybek i niedługo zobaczycie efekt tej pracy.

Po drugie, pracuję nad nowym wzorem swetra i dziergam prototypową wersję, żeby móc Wam wkrótce pokazać efekt.

Po trzecie, w tak zwanym międzyczasie wydziergałam chustę z włóczki kupionej podczas lutowego pobytu w Krakowie i właśnie dziś ją pokażę.

Mam w domu dużo włóczek i przez to trudno mi się zdecydować na zakup nowych motków podczas odwiedzin w sklepach z włóczkami. Z drugiej strony zawsze przy takich okolicznościach mam poczucie, że marnuję okazję, ponieważ właśnie na żywo najlepiej widać barwy i strukturę konkretnych włóczek. Zakupy przez Internet niestety niosą za sobą ryzyko nietrafienia w kolor włóczki.

I tak buszując po półeczkach krakowskiej e-dziewiarki natknęłam się na koszyk z wielokolorowymi, cieniowanymi, moherowo-jedwabnymi motkami, przy których leżała wydziergana najzwyklejszym dżersejem chusta. Och, jak ona zapadła mi w serce... Od razu zdecydowałam, że wyjdę ze sklepu z jednym z tych motków, a potem wydziergam sobie taką samą chustę, choć w innej kolorystyce. Oto i ona.


Zużyłam dosłownie cały motek (zostało może z 5 cm). Chusta ma 160 cm długości i 65 cm szerokości mierzonej przez środek. Wzór gładki prawy. Chusta dziergana była od lewego szpica do prawej krawędzi. To taki zwyklak, którego największym atutem jest skład włóczki i prostota wykonania.



Włóczka ESSENTIALS COLOURLOVE Rico Design 
(100 g = 265 m; 75% moheru, 25% jedwabiu)
kolor - 007
druty 6 mm


PS. Pamiętajcie, że do końca marca możecie za darmo otrzymać opis wykonania swetra "Let it looze", jeśli zrobicie zakupy za min. 100 zł w sklepie kokonki.pl


piątek, 27 lutego 2026

Skarpetkoza nr 9...

 ... tak jak wszystkie poprzednie, niesie w sobie wspólny dla wszystkich wydzierganych par mianownik.

Tym razem temat przewodni to: "Skarpetki wydziergane z włóczek, kupionych jako pamiątka z podróży". No i właśnie kolejna podróż stała się odpowiednim bodźcem do sięgnięcia po jedne z takich pamiątek, ponieważ moim zdaniem cienka włóczka, cienkie druty i mała robótka świetnie się sprawdzają podczas wycieczek, a ich największą zaletą jest to, że zajmują mało miejsca.

Mój wybór padł na dwa motki włóczki Socken Wolle RICO DESIGN, które kupiłam - uwaga!!! - w Rossmanie podczas październikowego pobytu w Dreźnie. Mam wrażenie, że w Niemczech najpopularniejszą włóczką jest włóczka skarpetkowa i można ją kupić w przeróżnych nieoczywistych dla nas - Polaków sklepach. I dobrze, bo akurat wtedy nie udało mi się znaleźć typowego sklepu z wełną.

Wydziergałam już dużo par skarpet i prawdę mówiąc kolejna wersja z użyciem ściegu gładkiego zapowiadała się dość nudno, a jednak nie chciałam zmieniać ani kierunku dziergania (od palców), ani typu pięty (bumerang). Przy pstrokatej włóczce używanie wymyślnych ściegów też nie miałoby sensu, więc stanęło na skromniutkim ściągaczu 2/2 na wierzchu stopy. Skromny, ale jakby klasyczny i przez to mi się podoba.



Para nr 1 - włóczka Socken Wollen RICO DESIGN, kol. 047 (zużycie 47 g), druty 2,25 mm.




Para nr 2 - włóczka Socken Wollen RICO DESIGN, kol. 048 (zużycie 47 g), druty 2,25 mm.



Powyżej napisałam, że kolejna podróż stała się bodźcem do wydziergania tych skarpet. Dodam, że stała się ona również pretekstem do odwiedzenia krakowskich sklepów z włóczkami (e-dziewiarka i Biferno), gdzie kupiłam kolejne pamiątki z podróży i jedną z nich był motek włóczki skarpetkowej, z której postanowiłam wydziergać trzecią parę do kompletu. 

Para nr 3 - włóczka Fortissima Color SCHOELLER&STAHL, kol. 577 (zużycie 53 g), druty 2,25 mm.



Niby skład włóczki jest ten sam, ale jakość jest inna. Ta przędza jest miększa i jakby bardziej puchata. Użyłam tego samego rozmiaru drutów i wykonałam tyle samo oczek, a mimo to zużyłam więcej włóczki. I tak oto powstały trzy pary skarpet w rozmiarze 37. Kiedy powstaną kolejne? Może podczas kolejnej podróży?