... baaardzo gorąco, a ja pozuję w wydzierganym przed dwoma tygodniami kardiganie 🤦🫣🥴.
Ale przecież nie będę czekać na jesień, żeby go pokazać, prawda? Tym bardziej, że mam zasadę, że dopóki nie zamieszczę danej dziergawki w mediach, to jej nie noszę (jeszcze się poplami, pozaciąga...). No więc podjęłam decyzję o prezentacji udziergu niezależnie od temperatury powietrza.
Ten kardigan jest inny od wszystkich poprzednich. Przede wszystkim jest zszywany z części. Tak, wiem. Zdradziłam własne przekonania o tym, że najlepsze jest dzierganie bezszwowe. Uległam jednak inspiracji swetrami
AC Crochets i postanowiłam zrobić swoją wersję.
Najpierw wydziergałam tył, potem z oczek ramion nabrałam oczka na przody i dziergałam w drugą stronę. Następnie zszyłam boki. Z otworów na ręce nabrałam oczka na rękawy i dziergałam je w okrążeniach. Zużyłam całe pół kilo włóczki Daisy Drops w kolorze czarnym, ale nie starczyło mi jej już na mankiety, więc do ich wykonania użyłam Merino Extra Fine Drops z domowych zapasów. I to wszystko na drutach 4 mm.
Powiem szczerze, że podoba mi się ta wersja ze szwami. Mam wrażenie, że stabilizuje całą formę. Nadal jednak nie lubię zszywania, więc jeszcze nie wiem jak zrobię kolejny kardigan, bo że go zrobię to już wiem na pewno. I stanie się to niezależnie od pory roku 😄.