sobota, 18 lipca 2026

Z lekką nostalgią...

... i szczyptą tęsknoty za cudowną Pragą (którą zwiedzaliśmy z mężem na początku lipca) pokażę Wam dwie chustki. Beżową zrobiłam dla siebie, a białą dla koleżanki.

Plan był taki: najpierw jak najszybciej wyszydełkować beżową, zabrać ją ze sobą w podróż i przetestować, a potem wykonać białą. Tak też zrobiłam. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam w Pradze, że jedyne zachustowane kobiety, to były te pochodzące z regionów arabskich. Pozostałe panie chodziły głównie z gołymi głowami...

Ja chyba jeszcze nie czuję się w chustkach na tyle dobrze, by nosić je z przekonaniem w każdych warunkach, więc swoją założyłam dopiero w ostatni dzień pobytu. Chustka ta powstała z włóczki Viscoza Kokonki - motki ombre, która jest miękka, plastyczna i fajnie się sprawdza w takich letnich dzianinach. Przyjemnie było ją mieć na głowie.




Białą chustkę wyszydełkowałam po powrocie do domu z grubszej bawełny, kupionej kiedyś w TEDI. 

Co ciekawe, obie chustki wykonałam szydełkiem 3,5 mm, ale są zupełnie różne pod względem grubości. Wymiary są takie same: 90 x 35 cm.

I tak jak napisałam powyżej, że jeszcze nie czuję się zbyt pewnie w takich dziergawkach, to mogę Was zapewnić, że jeszcze nic straconego. Na sierpień zaplanowałam kolejną podróż, tym razem nad morze, a tam wszelkie chustki na pewno się przydadzą.

Włóczka Viscoza 3n KOKONKI (kolor beżowy 71 g)
oraz bawełna z Cascadia TEDI HAND MADE WITH LOVE (kolor biały 88 g)


czwartek, 2 lipca 2026

Rozważania...

... sfrustrowanej dziewiarki.

Wprawdzie temperatura powietrza spadła z 36 stopni na 21, ale zdaje się, że trudności w pozowaniu do zdjęć występują nadal...

W planie na dziś miałam prezentację świeżo wyszydełkowanej chustki na głowę. Ponoć takie akcesoria są teraz bardzo modne. Wpłynęłam więc kilka dni temu w czeluść Pinteresta, by znaleźć coś ciekawego i rzeczywiście znalazłam uroczy wzór złożony ze słupków i łańcuszków (https://pin.it/7Br4Szfcr).

Wyciągnęłam z zapasów resztkę Viscozy od Kokonki - motki ombre po Perlinie w kolorze "niezapominajka" i zaczęłam szydełkować. Wzór był bardzo przyjemny w robocie, a włóczki mało, więc dość szybko uzyskałam efekt końcowy. Z 32 gramów wyszła chustka o wymiarach 72 x 30 cm, nie licząc krótkich sznureczków.

I to była ta prostsza część. Trudniej było zaprezentować chustkę na sobie...🫣 Nie wiem jeszcze czy dobrze się czuję w koronce na głowie i nie wiem czy będę ją nosić, ale myślę, że wzór jest ładny sam w sobie i warto było po niego sięgnąć.




Gdy teraz patrzę na te zdjęcia, to już mi mija frustracja. Zeszłoroczna Perlina nawet nieźle współgra z tą chustką 😉.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Stała się...

... rzecz nieprawdopodobna. Zawiodła mnie intuicja! 

Zaplanowałam wykonanie ażurowej narzutki z włóczki Dolce Visco od Kokonki - motki ombre w kolorze Como / Błękit 09 na drutach 3,5 mm. Zrobiłam próbkę, wstępnie zmierzyłam, namoczyłam i rozłożyłam ją do wyschnięcia. A było to w przeddzień wyjazdu na urlop do Egeru (3 czerwca).

Wskoczyliśmy do samochodu, ruszyliśmy w trasę i mniej więcej po godzinie wyciągnęłam woreczek z robótką, by na zblokowanej próbce obliczyć oczka i zacząć mój nowy super projekt. To wtedy właśnie do mnie dotarło, że nie spakowałam próbki. Cóż było robić? Mniej więcej oszacowałem ile będę potrzebować oczek, nabrałam je na drut i radośnie dziergałam rząd za rzędem, nie zwracając zbytniej uwagi na to, że powstająca dzianina jest podejrzanie wąska. Owszem, mój wewnętrzny głos podpowiadał mi: "przerwij kobieto, spruj i zacznij jeszcze raz", ale mój drugi wewnętrzny głos (ten bardziej wrażliwy, co to go boli wszelkie prucie) silnie mnie przekonywał: "na pewno się rozciągnie, daj sobie szansę". Posłuchałam tego drugiego.

Wróciliśmy z urlopu, rzuciłam się w wir pracy zawodowej, nieukończona narzutka czekała na kolejną okazję, a ta nadarzyła się półtora tygodnia później, w trakcie wyjazdu na szkolną wycieczkę do Bremy.

Muszę przyznać, że dzierganie zbyt małej narzutki nie jest przyjemne. Czujesz, że nie będziesz jej nosić, ale chcesz ją jednak skończyć. Jednocześnie zastanawiasz się komu ją oddasz i żałujesz, że nie posłuchałaś intuicji.

Wróciłam do domu, namoczyłam ukończoną narzutkę, rozłożyłam do wyschnięcia, a po kilku godzinach nie mogłam wyjść z podziwu. Pomimo tego, że rozmiar narzutki za wiele się nie zmienił, to dziurki się "otworzyły", ścieg się wygładził, całość stała się bardziej lejąca i fajnie układa się na figurze.

Jak miło jest odkryć, że czasem lekceważenie podszeptów własnej intuicji nie jest takie złe. A może tak naprawdę mam tych intuicji więcej niż jedną? 😉







PS. Powstanie opis wykonania takiej narzutki (będą 4 rozmiary). Jeśli chcesz wziąć udział w testowaniu, to zapraszam do kontaktu. W zakładce TESTOWANIE - AKTUALNE INFORMACJE znajdziesz szczegółowe informacje na ten temat.