Szukaj na tym blogu

wtorek, 21 stycznia 2020

Zarękawki...

... powstały w momencie, gdy na chwilę wyczerpały mi się wszystkie pomysły.  Prawdę mówiąc nie lubię tego stanu. Ręce palą się do dziergania, a w głowie pustka. A może to jest tylko zmęczenie?

Akurat pokończyłam dwie planowane i jedną spontaniczną robótkę (napiszę o nich następnym razem), kolejne dwie leżą rozgrzebane i czekają na decyzję o dalszym przerabianiu lub pruciu. Ciężko brać się za cokolwiek, ale w takim właśnie zawieszeniu przyszło mi do głowy, żeby wydziergać coś prostego, małego i potrzebnego. I tak oto z jednego motka grubej mieszanki wełny, alpaki i akrylu powstały zarękawki z dziurą na kciuk. 


Takie zarękawki sprawdzają się idealnie w połączeniu ze swetroponcho. Takiemu zmarzluchowi jak ja przydadzą się na pewno. 

Włóczka FREESIA La Passion, druty 4,5 mm



poniedziałek, 6 stycznia 2020

Urzeczona...

... prostotą wykonania szydełkowego koca (klik) oraz tempem pozbywania się zapasów długo zalegających włóczek, jeszcze w grudniu podjęłam decyzję o wydzierganiu koca dla mojej bratanicy. Koc ten miał przybrać formę narzuty na łóżko i kolorystycznie miał nawiązywać do szaro-różowego pokoju siedmiolatki.


Przerwa świąteczna nadała się do tego projektu idealnie. Zbyt duży, by go ze sobą gdziekolwiek zabierać i w sam raz ciepły, by podczas dziergania zamotać się w niego i wypić gorącą herbatę.


Wykonanie go zajęło mi ok. 20 godzin, a że była to przerwa świąteczna, to godziny te zamknęły się w kilku dniach.


Ponownie wykorzystałam ścieg półsłupków z nawinięciem, wbijanych w tylną nitkę, co miało na celu wydobycie oczek łańcuszka na wierzch. Trójwymiarowość ściegu złagodzona jest miękkością włóczki. Nic nie będzie "gryźć".



Koc wygląda podobnie po obu stronach.


Ścieg okazał się włóczkożerny już poprzednio, więc i tym razem nie obeszło się bez kombinacji kolorystycznych. Na całą narzutę w rozmiarze 240 cm x 140 cm poszło ponad 2 kg włóczki. Jestem z tego bardzo zadowolona.

Pomimo dużego rozmiaru narzuta mieści się w standardowej pralce. Tak też została wyprana.

Niestety moja bratanica mieszka w innym mieście i minie jeszcze trochę czasu, zanim narzuta do niej trafi, dlatego nie mam zdjęć z docelowego miejsca. Póki co muszą wystarczyć te z mojej podłogi :)

Włóczka - akryl z Kauflandu, różne kolory z różnych sezonów (w sumie ok. 2200 g),
szydełko 8 mm



niedziela, 5 stycznia 2020

Jak co roku...

... pod koniec grudnia postanowiłam nic nie postanawiać, tylko dalej żyć dziewiarską chwilą. Jednocześnie od kilku miesięcy wyraźnie odczuwam potrzebę zużycia zapasów włóczkowych, których mam o wiele za dużo i systematycznie staram się je przerabiać w coś użytecznego i ładnego dla mnie, dla domu, dla innych. Wiem, że to nadal będzie dla mnie priorytet w najbliższych miesiącach.

Jednym z pierwszych udziergów w tym roku, które wykonałam z zapasów, jest chusta o kształcie strzały. Inspiracja pochodzi stąd (klik). Włóczkę w odpowiedniej ilości miałam akurat w domu. Leżała ona w pudle chyba 3 lata, bo choć bardzo mi się podobała, to nie miałam pomysłu co z niej zrobić. Jest to grubsza wersja włóczki Azteca, którą bardzo lubię, ale problemem jest zbyt ciemna dla mnie kolorystyka (zakupy przez internet, ech...). Teraz jednak postanowiłam już nie czekać nie wiadomo na co, tylko działać, żyć dziewiarską chwilą i zrobić chustę. 



Zużyłam 3 motki. Chusta ma kształt "kopniętego" trójkąta i jest duża. Ma 220 cm długości i 55 cm szerokości. Jest idealna do porządnego omotania się. Może zima kiedyś nadejdzie i chusta komuś się przyda.



Włóczka INCA Katia (kol. 118), druty 10 mm