Szukaj na tym blogu

sobota, 18 lutego 2017

Cztery w jednym...

... tak chyba powinnam podsumować moją nową bluzkę.

Na wstępie dodam, że nawiązuję tutaj do różnych blogowych akcji, które z chęcią podglądam, ale z zasady nie biorę w nich udziału. Po prostu nie lubię odczuwać presji czasu i mam potrzebę samodzielnego decydowania o tym, co chcę dziergać. I jak na zaprzeczenie tych słów, gdy bluzka była na wykończeniu, zdałam sobie sprawę z tego, że jednak chcąc nie chcąc w tym jednym projekcie zrealizowałam aż cztery akcje: "Wykorzystanie zalegających włóczek", "Cała Polska dzierga piórkowe sweterki", "Luty bokiem" i "Wszystko czerwone". O! Taki przypadek :)


Projekt wymyśliłam sama, opierając się na fasonie kupnej bluzeczki sprzed lat z lekko kimonowymi rękawami 3/4. Obliczenia trwały długo, bo projekt był ambitny. Chciałam zrobić całość praktycznie bezszwowo, z użyciem rzędów skróconych na taliowanie i inne zaszewki. Dodatkowo zależało mi na jednakowym wyglądzie skosów rękawowych, t.zn. nie że w jednym są oczka dodawane, a w drugim odejmowane, tylko w obu dodawane. Podobny efekt chciałam uzyskać w kształcie dekoltu. Takie podejście wymusiło na mnie dzierganie dwóch osobnych, symetrycznych części (od rękawa do środka swetra), które na końcu połączyłam szwem dziewiarskim na środku przodu i tyłu.


Bluzka ma udawane szwy, złożone z oczek ściegu francuskiego wzdłuż górnej i dolnej części rękawów, pod biustem i po bokach. Dzięki temu całość trzyma fason.



Wszystko wyszło tak jak planowałam, precyzyjnie i ładnie. Jestem z siebie dumna :)


Włóczka ALPACA SILK Drops (77% alpaki i 23% jedwabiu)
kolor 07 - 85 g,
druty 4 mm

czwartek, 16 lutego 2017

Beret...

... powstał dla znajomej z pracy.


Włóczka nie miała banderoli, ale myślę że jest to Sarayli Rozetti. Właścicielka beretu upatrzyła sobie tę włóczkę w pasmanterii i kupiła ostatni motek. Z tego też względu zrezygnowałyśmy z włóczkożernych warkoczy na rzecz podwójnego ryżu. Kolory układają się "z motka".


Oczka na ściągacz nabrałam metodą z kciuka. Wcześniej nie używałam tej metody w ogóle, dopiero przy okazji tworzenia entrelaków miałam okazję ją wypróbować. Jestem nią zachwycona, bo brzeg jest dzięki niej elastyczny, a dodatkowo w razie czego łatwo go podpruć.


Włóczka SARAYLI Rozetti,
druty 4 mm oraz 3,5 mm (ściągacz)

sobota, 4 lutego 2017

Może by coś zmienić...

... ta myśl nawiedza mnie dość często w kwestii wystroju wnętrz. Niecałe 1,5 roku temu pokazywałam narzutę, wydzierganą na fotel w nowo wyremontowanym pokoju (pisałam o tym TUTAJ). Od tamtej pory trochę się zmieniło. Zmieniłam firankę na krótszą (zaokrągloną), a bordowe zasłony zamieniłam na beżowe. Pasiaste okrycie fotela oczywiście pasuje do tego wystroju, ale że ciągnie mnie do zmian, to postanowiłam sobie zrobić także nową narzutę.


Plan był w głowie od dawna, ale wyszło i tak spontanicznie. Zależało mi na grubej dzianinie, więc dziergałam z trzech nitek na średnio grubych drutach. W dzianinie nie ma ani jednego szwu. Część wewnętrzną (kwadratową) dziergałam w rzędach "na dwa kolory", a po jej zakończeniu dobrałam oczka z brzegów, by utworzyć część zewnętrzną - ramę.


Włóczka na ten projekt czekała od dawna. Były to zapasy z prenumeraty "Robię na drutach", którą kiedyś zaczęłam kolekcjonować, a potem szkoda mi było ją przerwać. Do każdego numeru był dołączony motek włóczki i opis wykonania jednego z kwadratowych elementów, z których na koniec prenumeraty miał powstać pled. Nie trafił on w mój gust, więc go nie robiłam, ale w poszczególnych numerach gazety było sporo fajnych projektów. Kolekcja stoi na półce, natomiast włóczki, które do tej pory grzecznie leżały w pudle, postanowiłam w końcu wykorzystać (a przynajmniej połowę z nich, jak się na koniec okazało).


Narzuta ma 56 cm szerokości, 175 cm długości, waży ok. 1,5 kg.

Włóczka 100% akrylu,
druty 6 mm