Szukaj na tym blogu

środa, 26 lipca 2017

Poncho - bluzka...

... w odcieniach beżu i spokojnego turkusu powstała z potrzeby poszerzenia garderoby o te kolory. Wykonałam ją z włóczki Divy, którą otrzymałam kiedyś w podziękowaniu za testy włóczek od firmy Bafpol. Leżała sobie bidulka dwa lata, zanim wpadłam na ostateczny pomysł co z niej zrobić. Wiele prawdy jest w powiedzeniu: "Potrzeba matką wynalazku".


Zużyłam na nią dwa motki z pięciu, bo włóczka jest bardzo wydajna. To cienka, mocno skręcona 100% mikrofibra. Początkowym założeniem była forma poncho, zbudowana na bazie dwóch identycznych, połączonych ze sobą prostokątów.



Ja jednak lubię uniwersalność i modułowość w dzianinach, więc do gotowego poncho dodałam kokosowe guziki. Dzięki temu wdzianko można nosić na różne sposoby, wykorzystując do zapięcia dowolne dziurki z zastosowanego tu ściegu.


Włóczka DIVA BATIK Alize (200g - rozmiar S),
druty 3,5 mm


poniedziałek, 17 lipca 2017

Ciociu, zrobisz mi spódniczkę?...

... takie pytanie padło dokładnie tydzień temu z ust 6,5 - letniej Kingi, siostrzenicy mojego męża. Oczywiście, że ci zrobię - odpowiedziałam.

Widujemy się rzadko, średnio raz, dwa razy w roku. Dzieli nas 450 km, tyle jest z Przemyśla do Białegostoku. Kinga od najmłodszych lat kojarzy mnie z dziergawkami, ponieważ zawsze wiozę ze sobą na urlop cały zestaw drutów i torbę pełną włóczek. Tym razem jednak postanowiłam spakować do walizki tylko dwie rozpoczęte robótki: szal z Lace Dropsa i poncho z Divy Alize. Nie wzięłam dodatkowych drutów, bo nie planowałam dodatkowych udziergów. Kiedy dziewczynka poprosiła mnie o wydzierganie spódniczki, to od razu pożałowałam tego mojego minimalistycznego pakowania. Nie dość, że nie miałam z czego dziergać, to jeszcze nie miałam na czym. Całe szczęście jestem w miarę zaradna, więc następnego dnia wypuściłam się w rejs po stacjonarnych pasmanteriach i w jednej z nich znalazłam odpowiednią włóczkę, dopasowaną również grubością do posiadanych drutów.

Rozpoczęłam pracę wykorzystując zapasy drutowe mojej teściowej (druty proste i pończosznicze o rozmiarze 2 mm oraz 2,5 mm. Potem przerzuciłam się na moje, wyciągnięte z szala 3,25 mm. A co? Ja nie dam rady? Potem przez 4 dni dziergałam falbaniastą spódniczkę, która ostatecznie bardzo się Kindze spodobała. I o to chodziło.








Chociaż świeciło słońce to dzień był chłodny. Dziewczynce było trochę zimno, ale dzielnie pozowała.

Włóczka COTTON BABY Gazzal (225 m w 50 g - 3,5 motka),
druty od 2 mm do 3,25.



PS. Dla zainteresowanych sandałami, o których pisałam przy okazji szala z włóczki Filigran... Już dodałam zdjęcie do tamtego posta (zobacz TUTAJ).

sobota, 8 lipca 2017

Wena na zwiewne szale...

... powróciła do mnie wraz z zakupem nowych sandałów. No i bardzo dobrze, bo już się stęskniłam za nią. Całe zdarzenie było całkiem ciekawe, bo po dość spontanicznych zakupach obuwniczych doszłam do wniosku, że owe śliczne turkusowo - brązowe sandałki niestety nie pasują mi do zbyt wielu ubrań i w związku z tym muszę sobie coś nowego wydziergać. I to jak najszybciej. Zanurkowałam więc w moje wciąż jeszcze przepastne pudła z zapasami i wyciągnęłam motek Filigrana w kolorze 66 (przez niektórych zwanym "kultowym"). Kolory pasowały idealnie. Miałam tylko jeden motek, więc zdecydowałam się wydziergać szal.



Włóczka jest cudnej urody i fantastycznie się ją przerabia. Tylko trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo nitka jest bardzo cienka i robótka w wolnym tempie postępuje do przodu. Moja przeszła cały dystans w 16 godzin.


W trakcie dziergania cały czas zastanawiałam się czy szal nie będzie za wąski. Początkowo trudno było oszacować jaka liczba nabieranych oczek będzie najodpowiedniejsza, potem szkoda było pruć... ale po blokowaniu wszystkie dziurki ładnie się otworzyły i szal nabrał zwiewności.


Pewnie mógłby być szerszy i krótszy, ale to nic. Mi się podoba. Jego wymiary to 35 cm x 200 cm. Dzięki temu może też pełnić rolę delikatnego szaliczka.


W planach mam kolejny turkusowy szal i inne dziergadła. Lato niezależnie od pogody zapowiada się u mnie kolorowo :)

Włóczka FILIGRAN Zitron (100% wełny merino),
druty 3,25 mm


Update: Na Waszą prośbę dorzucam zdjęcie z sandałkami :)


środa, 5 lipca 2017

Projekt: brązowy koc - część 2.

Witajcie dziewiareczki i nie tylko... :)

Dziś zaprezentuję Wam mój nowy koc. Skończyłam go ponad tydzień temu, ale z powodu prac remontowych "przydomowych", związanych też poniekąd z przeróbką balkonu, nie miałam gdzie zrobić zdjęć. Jako, że nie przepadam za brązami, to w domu też trudno było o miejsce, w którym te kolory ładnie by się komponowały z wystrojem, no i pogoda też nie sprzyjała... W chwili obecnej pierwszy etap prac remontowych został zakończony, balkon jest w miarę oczyszczony (choć bez kompletnej barierki), a pogoda się poprawiła.




Głównym powodem zastosowania tej kolorystyki była chęć pozbycia się zalegających włóczek. Nie obyło się wprawdzie bez zakupów, ale pierwotny cel został prawie w całości zrealizowany. Zostało tylko trochę na ewentualne poduszki.

Kwadraty są dość duże (mają ok. 42 cm kwadratowych) i jest ich 20, po 4 w rzędzie i po 5 w kolumnie. Ściegi są praktycznie te same co w turkusowym pledzie (zobacz TUTAJ), a schematy do dziewiętnastu z nich udostępniłam pod TYM linkiem.




Nabrałam już wprawy w zszywaniu. Aż trudno uwierzyć, że poprzednim razem trwało to tydzień, a teraz zaledwie dwa dni. Szwy są oczywiście takie, żeby koc wyglądał dobrze po obu stronach.



Ze wspomnianych powyżej powodów niestety nie dam rady pokazać koca w całej okazałości. Jest dość spory, ma 170 cm szerokości i 210 cm długości, a waży niecałe 2,5 kg. Przeznaczony jest do używania podczas chłodnych wieczorów na przyszłym tarasie. Może kiedyś uda się go jeszcze sfotografować przy okazji poduszek, ale nie wiem kiedy to nastąpi, ponieważ wena na szale i bluzki wróciła :)

Włóczki niewiadomego pochodzenia oraz 
FREESIA La Passion i LANAGOLD Alize (przerabiana podwójnie),
druty 4,5 mm