Szukaj na tym blogu

czwartek, 30 lipca 2015

Tasiemka numer trzy...

... w swej pierwotnej formie miała być swetrem na zapinanie. Prawie wszystko zostało już zaplanowane, próbka zrobiona, guziki kupione, pozostało tylko rozpocząć obliczenia... I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę to nie wiem czego chcę. Odłożyłam więc włóczkę na czas szukania inspiracji i zabrałam się za inne projekty.

Inspiracja przyszła kilka dni temu, gdy podczas pobytu u mojej siostry Agnieszki zobaczyłam ponczo, wykonane przez nią z beżowej mieszanki bawełny z akrylem Jeans. Forma, której dotychczas unikałam (nie wiedziałam czy będę się w niej dobrze czuć) okazała się strzałem w dziesiątkę. Wrzuciłam na druty moją tasiemkową, delikatną w dotyku Gammę i zrobiłam moje pierwsze w  życiu ponczo.







To jedna z prostszych form, jakie można zrobić, bo składa się ona z dwóch jednakowych prostokątów, zszytych ze sobą w określony sposób. Ale że ja się ze szwami nie lubię, to moje ponczo ma oczka nabierane z brzegów i jeden jedyny szew dziewiarski, który ma to do siebie, że go nie widać.




Na upartego dałoby się pokombinować i zamotać to w jakąś fikuśną bluzkę albo w coś typu komin - szalik.










Włóczka GAMMA Lang Yarns (5 motków),
druty 4 mm


3 komentarze:

  1. Świetne ponczo! A jak ładnie go potrafisz zamotać! Ja nosze tylko w jeden sposób - tymi zębami w dół. A tu takie ciekawe propozycje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaraz z radości fiknę fikołka :) Jest o mnie w opisie :)

    OdpowiedzUsuń