Szukaj na tym blogu

środa, 10 grudnia 2014

Nymphalidea dziesiąta...

... przedostatnia... w tym roku.



Wiem, że oglądanie ciągle tej samej chusty może wydawać się już nudne, ale przyznam, że jest pewien urok w tym projekcie (oryginał i opis do ściągnięcia TU).

Wszystkie moje Motyle Skrzydła powstały dla kogoś, najczęściej na prezent. W każdym przypadku kolory były dobierane pod kątem osoby, która konkretną Nymphalideę otrzyma. Każda wyszła inna, wyjątkowa... Ta zawiera w sobie połączenie różnych odcieni szarości i błękitów .





Najdziwniejsze jest to, że pomimo sporej liczby wydzierganych przeze mnie wersji tego chusto - szala, ja nadal myślę o kolejnych jego odsłonach... Fenomen projektu polega na możliwości wykorzystania samotnych motków, które zostały "po czymś" lub ot tak po prostu dla fantazji.



Włóczka DELIGHT Drops
(szary - 1 cały motek, błękit - 1 niepełny motek),
druty 4 mm





6 komentarzy:

  1. Witaj. Zaglądam od jakiegoś czasu do Ciebie i wcale nie jest nudne oglądanie Twoich szali. Szali i chust nigdy za wiele. Piękne te motylki i też koniecznie muszę spróbować. Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jolu, Ty też robisz piękne chusty :)

      Usuń
  2. One nigdy się nie znudzą każda inna a im częściej je oglądam tym bardziej marzę o tym by zacząć przygodę z drutami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow- piękna jest. Kiedy Ty Reniu zdążyłaś ją zrobić. Dopiero podziwiałam dziewiątą, a już kolejna.....Szalejesz:-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Elu :) Sama za sobą nie nadążam. Nie oceniłam dobrze czasu i podjęłam się trudnego zadania: muszę do Świąt wydziergać dużo rzeczy. Macham drutami w każdej wolnej chwili... A częstotliwość ukazujących się postów nie jest realna w 100%, czasem z różnych powodów przeczekuję dzień, dwa zanim coś pokażę, a potem wrzucam coś następnego... i pozostaje wrażenie ekspresu.

      Usuń