Szukaj na tym blogu

wtorek, 12 lutego 2019

Jeszcze jedna...

... a nawet dwie pary mitenek zostały mi do pokazania, zanim zdam relację z testów nowej chusty. To te dwie pary, o których wspominałam ostatnio. Początkowo miałam ich nie pokazywać jeszcze, bo były niedokończone i odstawione "na lepsze czasy", ale wraz z rozpoczęciem ferii wpadłam w wir porządków i nabrałam chęci, by podokańczać rozpoczęte robótki.


Szaro-czarne mitenki wykonałam z mieszanki akrylu i wełny jako model testowy i poglądowy do tutorialu zszywania. Na mnie są za duże i otrzyma je mama.


Włóczka LANAGOLD Alize, druty 3,5 mm


Drugie musztardowo-antracytowe były modelem testowym docelowym, bo jak zobaczyłam jak fajnie się prezentuje merino, to postanowiłam wyprzeć nim zwykłą wełnę z projektu. Do wczoraj były praktycznie skończone, ale nie zszyte. Czekały "na lepsze czasy", by stać się ulepszoną podstawą tutorialu zszywania. Wczoraj podjęłam męską decyzję, że skoro opisu nie będzie, to nie ma co się cackać, tylko zszyć i zacząć nosić. Tak też zrobiłam. Te są idealne i zostaną u mnie.




Włóczka MERINO EXTRA FINE Drops, druty 3,5 mm

Przy okazji porządków posprzątałam też we włóczkach. Robię co mogę, a ich wciąż jest dużo i najgorsze jest to, że sporo z nich to pojedyncze motki. Stoją te wypchane pudła pod ścianą, tworząc swego rodzaju wzorzysty regał, którego nadal nie mam odwagi Wam pokazać, choć kto jest spostrzegawczy to w poprzednim artykule na jednym ze zdjęć może dojrzeć na jaką wysokość owe pudła sięgają.

Z jednej strony bardzo mi się podoba fakt, że gdy potrzebuję coś wydziergać, to w mojej osobistej pasmanterii zwykle mogę znaleźć potrzebną włóczkę, ale z drugiej strony ogarnia mnie bezsilność, gdy chcę z tych pojedynczych motków coś zrobić i nie mogę ich ze sobą "skomponować".

Pozostaje mi już tylko nieprzejmowanie się tym i realizowanie mniejszych lub większych projektów. Tak jak potrzeba lub wena podpowiada. I z tym Was zostawiam wracając do dziergania.

10 komentarzy:

  1. Witaj Renatko! Bardzo ładne te mitenki, wszystkie :)) Pewnie, że nie ma co się przejmować zapasami włóczek. Fajnie je mieć i jak to mówią "od przybytku głowa nie boli" :)))))
    Na pewno je wykorzystasz, może jakiś sweterek w pasy? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No innej opcji nie ma :) Coś w końcu z nich zrobię, a w ostateczności oddam :) pozdrawiam.

      Usuń
  2. Super wyszły te mitenki! A pudła faktycznie są, jakoś im się nie przyjrzałam czytając poprzedni post. Czyli nie tylko ja tak mam. Kupiłam sobie 5 wielkich 45 litrowych pojemników z pokrywami i upchnęłam w nich zapasy zachomikowane we wszystkich możliwych miejscach. Mąż tylko oczami przewracał, jak to zobaczył ;-) Oczywiście jak coś trzeba, to stosownej włóczki w domu nie ma. No i te resztki, co z nich zrobić, bo nie wszystko ze sobą pasuje..... Ech....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa ostatnie zdania są jak wyjęte z mojej głowy... :) Czasem jeszcze muszę te pudła poodsuwać, by uwolnić ścianę do tła zdjęć i to dopiero jest pilates... Ale wczoraj ułatwiłam sobie życie kupując w Castoramie podstawki z kółkami pod donice. Postawiłam na nich słupki pudeł i teraz wszystko przestawia się dużo szybciej.

      Usuń
  3. Bardzo ładne, szczególnie te miodowe przemówiły do mmnie i sprawiają wrażenie, że są bardzo cieplutkie i mięciutkie. A jakie jest twoje zdanie o tej włóczce z Dropsu? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tę włóczkę. Jest miękka i nie gryzie. Wciąż noszę sweter wydziergany z niej chyba z 6 lat temu i nie widać na nim zużycia. Czapki i rękawiczki siłą rzeczy zużywają się szybciej. Dobrze wiedzieć, że włóczka ta jest bardzo sprężysta. Po namaczaniu zawsze mięknie i dzianina zwiększa objętość (na mokro można się przerazić jak bardzo się potrafi rozwlec, ale potem w trakcie wysychania wraca do prawie pierwotnego rozmiaru). Nie jest zbyt dobra do ażurowych chust, raczej do zwartych dzianin. Dla dzieci super. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. fajne fajne, ja sobie obiecuje że w tym roku zafunduje sobie rękawiczki zamiast mitenek ale na obietnicach się kończy :)

    OdpowiedzUsuń