Szukaj na tym blogu

środa, 15 października 2014

Nymphalidea szósta...

... w tonacji czerwieni i jasnego brązu powstała z grubszych włóczek.




Cóż więcej napisać... No po prostu znów odeślę Was na stronę, skąd pochodzi projekt (TU) i będę Was zachęcać do zrobienia sobie podobnego motyla, bo można go wydziergać na milion różnych sposobów. U mnie powstaje kolejny... normalnie końca nie widać...






Włóczka PADISAH Himalaya (ażur) oraz nieznana (j. brąz),
druty 5 mm





5 komentarzy:

  1. Podziwiam nie tylko urodę chust w Twoim wykonaniu, ale i tempo! Jedna chusta na wieczór? Kiedyś to i ja miałam taki zapał.... Piękna chusta i aż się człowiek chce w nią wtulić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, aż takiego szybkiego tempa nie mam :) na zrobienie, wypranie, blokowanie i zdjęcia takiej chusty potrzebuję 3 - 5 dni. Po prostu gdy poprzednia schnie to zaczynam robić następną. Czasem przez kilka dni nic nie pokazuję (a cały czas dziergam), potem pokazuję wyniki pracy krótko po sobie i to daje wrażenie ekspresowego dziergania.

      Usuń
  2. Cudna!Czy trudno się ją robi mając wzór?,bo boję się że nie podołam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu opis jest czytelny i wzór jest dość prosty, ale to moja subiektywna opinia. Za pierwszym nie mogłam sobie wyobrazić jak w ogóle powstaje ta chusta, ale rozumiałam skróty i oznaczenia poszczególnych oczek - to wystarczyło. Cała chusta składa się tylko z oczek prawych i lewych, narzutów i dwóch oczek przerabianych razem. Robimy rzędy skrócone, ale bez zawijania, po prostu odwraca się robótkę na drugą stronę. Wydaje mi się, że każdy kto potrafi te rzeczy, da sobie radę.

      Usuń
  3. Ta chusta ma przepiękne kolory! Takie jesienne. W sumie, z tego co piszesz, warto spróbować ją zrobić :)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń