Szukaj na tym blogu

niedziela, 12 października 2014

Nymphalidea piąta...

... jest kolejną odsłoną motylej chusty i już wiem, że nie ostatnią. Będą następne i mam nadzieję, że Was nie zanudzę do reszty tym jednym projektem. Kusi mnie w nim to, że w oparciu o jeden schemat można wykonać tak różne kolorystycznie wersje. To duże pole dla wyobraźni...




Teraz przyszła pora na niebieskości i powrót do łączenia gatunków włóczek z pierwszej wersji. Również kształt jest podobny. Mamy w nim bardziej zdecydowany kant na górnym brzegu, ale nie przeszkadza to w ładnym układaniu się całości na ramionach.








Włóczka LANAGOLD FINE Alize oraz DELIGHT Drops,
druty 4 mm




4 komentarze:

  1. Zaraziłaś mnie pięknem tych chust. Zaczynam i ja jak tylko skończę poprzedni projekt. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tej chuście najbardziej mnie pociąga właśnie ta nieskończona możliwość fantastycznych kombinacji kolorystycznych :))). Z drugiej strony jest to powodem moich rozterek - stoję przed wyborem kolorów do mojej pierwszej Nymphalidei i tyle połączeń mi się podoba, że nie mogę się zdecydować! Chyba dłużej będę wybierać kolory niż dziergać samą chustę :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, nie zanudzisz, bo za każdym razem chusta wygląda inaczej! Ta ma piękne kolory - moje ukochane niebieskości, ach!
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzałam wszystkie pięć i wszystkie pięć są piękne, nie umiałabym się zdecydować na jedną:) Teraz przez Ciebie nie zostaje mi nic innego, jak zrobić sobie swoja wersję:)))

    OdpowiedzUsuń