Szukaj na tym blogu

czwartek, 1 maja 2014

Początek...

... moich pasji miał miejsce w dzieciństwie, tak ok. 10 roku życia. Trudno powiedzieć co było pierwsze... skrzypce czy szydełkowanie, być może jedno i drugie nastąpiło w podobnym czasie... 

Skrzypce i muzyka zawsze były na pierwszym miejscu. Od początku wiedziałam, że chcę z nimi związać swą przyszłość.

To chyba dziwne, że w tym wieku już to wiedziałam... :)





Szydełko pokazała mi moja mama. To ona nauczyła mnie podstaw i zachęciła do robienia serwetek. Tak, wtedy robiłam głównie serwetki. To było moje hobby, taka odskocznia od obowiązków.





Życie jednak bardziej ukierunkowało moje zainteresowania. Skrzypce zamieniłam na altówkę, a szydełko na druty. 

Dzisiaj robię to co kocham robić. Uczę gry na altówce, to odpowiedzialna i niekiedy trudna praca, ale jej pozytywne efekty dają mi dużo satysfakcji. A co robię w wolnym czasie? Dziergawki... rzecz jasna... :)

Do tej krótkiej refleksji sprowokowały mnie zdjęcia, które ostatnio znalazłam w rodzinnych albumach.




2 komentarze:

  1. Fajne skarpetki na tym drugim zdjęciu ;-]. Ja też najpierw szydełkowałam w dzieciństwie i robiłam masową produkcję sakiewek na pieniążki. Dzisiaj szydełko, to nie moja bajka, zdecydowanie wolę druty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, przesłodko wyglądasz, a te zdjęcia z szydełkiem to mój Oluś zrobił u Nas w Zielonej Górze :), te serwetki też jeszcze mam, tylko schowane bo czas ich przeminą :)

    OdpowiedzUsuń