Szukaj na tym blogu

sobota, 23 sierpnia 2014

Czerwone krople...

... na pajęczynie (również czerwonej), to dziergawka, która powstawała "przy okazji".




Zaczęło się od pomysłu, by "kropelkowy" ścieg zastosować w formie prostokątnej, a nie jak do tej pory - w trójkątnej. Potem w przerwie między kolejnymi swetrami narzuciłam oczka na druty i przerabiałam je gdzie popadło. Z powodu prostoty formy i ściegu robótka ta nie wymagała zbytniej uwagi, więc wyciągałam ją z torby wszędzie tam, gdzie dało się dziergać, a nie trzeba było do tego używać głowy. Zaliczyła ona w ten sposób m.in. różne spotkania towarzyskie, wieczory filmowe (z napisami) i chyba w największym wymiarze godzin - rozgrywki gier planszowych (najwięcej przy zakupionych podczas urlopu "Tebach" i "Epoce kamienia").

Podczas dziergania ścieg był bezładny i puszysty. Szal przypominał wtedy raczej szalik i docelowo miał szerokość ok. 25 cm i długość ok. 180 cm. Dopiero po blokowaniu "otworzył się" i teraz mierzy ok. 40 cm x 200 cm.




Szal ten można luźno narzucić na ramiona, by uzyskać wrażenie zwiewnego i lekkiego dodatku np. do sukienki. Można go też obwiązać wokół szyi, by upodobnić go do apaszki i uzyskać większą ochronę od wiatru.








Włóczka LACE Drops (dokładnie pół motka),
druty 3,5 mm



1 komentarz:

  1. Podoba mi się - bardzo lubię takie "pajęczynki" :)

    OdpowiedzUsuń