środa, 8 kwietnia 2020

Potwór...

... taką nazwę otrzymał sweter, który wydziergała Pani Mariola z e-dziewiarki, i który to pokazała w trakcie pierwszej transmisji na żywo, a potem skrótowo w 70. odcinku e-dziewiarka TV. W odcinku mowa jest o różnych kształtach dzianin, ale sam sweter Mariolcia pokazała również TUTAJ.

Kształt mnie zauroczył, a wyjaśniony sposób kształtowania takiej dzianiny tylko mnie dodatkowo zachęcił, by zrobić podobną, ale luźniejszą wersję. Akurat mam w szafie kupny sweter z cienkiego dżerseju, który dość fajnie się układa, więc zainspirowana Potworem Mariolci, ale jednocześnie bazująca na rozmiarze swojego kupnego, wydziergałam to:


Fragment od dekoltu do otworów na ręce jest identyczny jak w opisie, to znaczy wzdłuż linii ramion dodawałam oczka w każdym rzędzie (metoda podobna do metody Contiguous). Tyle, że moja wersja jest szersza. 

Po osiągnięciu odpowiedniej wysokości otworów rękawowych (fragment ten był dziergany w rzędach, osobno tył, osobno przód), ponownie połączyłam robótkę w okrążenia i od tego momentu dziergałam trochę inaczej niż w opisie. Odejmowałam oczka w tych samych miejscach, ale w co drugim rzędzie. Dzięki czemu mój potwór jest bardziej nietoperzem.


Mąż mój doradził, żebym nie dorabiała rękawów. W sumie użycie wiosenno-letniej włóczki sprawiło, że dzianina nie musi pełnić funkcji grzewczej. A użyłam tutaj 4 motków włóczki Ella Lang Yarns w kolorze czarnym, a na wykończenie dekoltu, rękawów i wydzierganie tego odcinka "na prosto" w okolicy bioder wykorzystałam włóczkę Cotton Viscose Drops.



Przezroczystość dzianiny dodaje jej lekkości i pomimo kształtu nie zniekształca figury. Przynajmniej tak jest w rzeczywistości, bo ze zdjęciami (zwłaszcza robionymi samej sobie) bywa różnie. 




Podoba mi się opływowość i przezroczystość tej dzianiny. Chciałabym pobawić się jeszcze tym kształtem, co pewnie zrobię, bo pomysłów i inspiracji oraz zapasów włóczkowych jest mnóstwo :)

Włóczka ELLA Lang Yarns (4 motki) oraz COTTON VISCOSE (pół motka),
druty 3,5 mm






poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Breath of Spring...

... jest już gotowy i dostępny pod TYM linkiem. Wraz z nadejściem kalendarzowej wiosny zaczęłam pragnąć wiosennych dziergawek. Stało się to motorem do działania, w efekcie którego powstała TA chusta.

Opis wykonania został już opracowany i przetestowany w tempie ekspresowym przez niezawodne Dziewiarki. TUTAJ możecie zobaczyć ich pracę. Bardzo Wam: Elu, Olu, Małgosiu, Bożenko dziękuję.

Ja również wykonałam jeszcze jedną wersję. Do jej wykonania wykorzystałam 1 motek Merino Lace z firmy Lana Grossa. W 50 g motku było 400 m włóczki. Uznałam, że na tę ażurową chustę ta ilość wystarczy. I tak było.


Chusto-szaliczek ma mniejszy rozmiar niż oryginał (220 cm x 45 cm). Zużyłam ok. 42 g włóczki.





Włóczka MERINO LACE Lana Grossa (50g / 400m; 100% merino),
druty 4 mm


W opisie zamieszczone zostały wskazówki na temat modyfikowania rozmiaru oraz kontroli zużycia włóczki. To oznacza, że można samodzielnie zdecydować o wielkości dzianiny i do wykonania takiej chusty można użyć dowolnej włóczki (sugeruję naturalny skład i grubość Lace, Fingering lub Sport).

Opis wykonania jest dostępny na Ravelry i od dziś do północy 11 kwietnia br. (sobota) czasu warszawskiego można nabyć go w obniżonej o 30% cenie bez konieczności wpisywania kodu. Rabat naliczy się sam w koszyku.

Dodatkowo wszystkie moje pozostałe wzory będą dostępne w obniżonej o 20% cenie również od dziś do północy 11 kwietnia br.  Rabat będzie naliczony po wpisaniu kodu: STAYATHOME

Obie promocje niestety nie mogą być ze sobą połączone, więc jeśli chcesz dokonać zakupu na tę chustę plus inny mój projekt, to pamiętaj, by Breath of Spring "włożyć" do osobnego koszyka.

Przyjemnego dziergania!

środa, 1 kwietnia 2020

Jeszcze do niedawna...

... myślałam, że to się nie uda. No bo co to w ogóle jest za pomysł z lekcjami online? Nic nie zastąpi żywego kontaktu z uczniem, szczególnie w przypadku gry na instrumencie. Nie podejdziesz, nie poprawisz łokcia, kciuka, nadgarstka, postawy, nie zagrasz razem z uczniem...

A jednak zostaliśmy zmuszeni do takiego trybu prowadzenia lekcji. I nie chodzi o to, że nakazało nam to Ministerstwo czy też dyrektor. To my, nauczyciele z powołania czujemy odpowiedzialność za uczniów i nie chcemy ich zostawić z zaległościami, więc robimy co możemy, by czuwać nad ich "formą", bo z grą na instrumencie jest trochę tak jak ze sportem: nie trenujesz, to się nie rozwijasz.

Na początku zadawałam ćwiczenia, a po jakimś czasie otrzymywałam filmik z prezentacją, którą mogłam przeanalizować i wydać dalsze wskazówki. Gdy jednak okazało się, że czas "izolacji" przedłuży się tak naprawdę nie wiadomo do kiedy, to postanowiłam wdrożyć lekcje online. Szczególnie w przypadku dzieci jest to lepsza forma, bo one są mniej samodzielne i potrzebują "prowadzenia za rękę" tu i teraz.

Nie mam super sprzętu, używam messengera w telefonie, zamiennie z tabletem, (bo przegrzewają się i muszę je podładowywać). Na laptopie otwieram nuty w formie elektronicznej, jeśli nie mam wydrukowanych. I tak dobrze, że mam warunki, by móc to wszystko rozłożyć.

Tak od kilku dni wygląda stanowisko pracy nauczyciela gry na altówce w czasie epidemii:



Jak widać, pudła z dziergawkami i włóczkami też pełnią ważną rolę w całym procesie edukacyjnym :)

Komórkę zwykle opieram o laptop, ale jak widać na powyższych zdjęciach, za nim stoi konstrukcja pod tableta, bo on ma inne skalowanie w aparacie i musi być inaczej ustawiony.


Myślałam, że to się nie uda, ale się udaje. Nie na 100%, bo to jest niemożliwe do zrealizowania, ale na ten moment wystarczające.

Trzymajcie się zdrowo! Wracam do lekcji.