Z przyjemnością donoszę, że zapał mój nie osłabł i w każdej wolnej chwili dziergam kolejne kwadraty. Jest to robótka typowo domowa, ponieważ dziergam na grubych drutach z kilku motków na raz.
Pisałam ostatnio (TU), że nie mam ścisłego planu i dokładnego projektu. Dziś mogę napisać, że projekt narzuty już powoli się klaruje. Rzuciłam sobie wyzwanie, by każdy kwadrat był wykonany innym ściegiem. Nie będzie to łatwe, bo muszę wymyślić ich przynajmniej 40. Postanowiłam też codziennie zrobić choć jeden kwadrat (potrzeba na to ok. 1 godziny), istnieje więc szansa, że narzuta będzie gotowa przed lipcem :)
W sobotę znalazłam jeszcze kilka precelków włóczki w kolorze rozbielonej czerwieni, która pięknie się komponuje m.in. z kolorem łososiowym. Całość nie będzie tak mocno czerwona jak mi się początkowo wydawało i dobrze, bo to będzie bardziej pasowało do mojej sypialni, której wystrój przy okazji też postanowiłam trochę zmienić. Uwielbiam takie impulsy do działania... :)
Na chwilę obecną mam gotowe 8 kwadratów. Większość z nich jest już wyprana. Nitek nie chowałam ponieważ nie wiem, czy nie wykorzystam ich do zszywania całości. Pierwszy kwadrat pokazywałam ostatnio, kolejne prezentują się następująco:
Na chwilę obecną mam gotowe 8 kwadratów. Większość z nich jest już wyprana. Nitek nie chowałam ponieważ nie wiem, czy nie wykorzystam ich do zszywania całości. Pierwszy kwadrat pokazywałam ostatnio, kolejne prezentują się następująco:
















