... miesiąc minął od ostatniego wpisu na blogu, ale ta cisza nie znaczy, że zrobiłam sobie dziewiarską przerwę. Wręcz przeciwnie. Cały czas coś się dzieje.
Po pierwsze, trwają testy chusty z motywem rybek i niedługo zobaczycie efekt tej pracy.
Po drugie, pracuję nad nowym wzorem swetra i dziergam prototypową wersję, żeby móc Wam wkrótce pokazać efekt.
Po trzecie, w tak zwanym międzyczasie wydziergałam chustę z włóczki kupionej podczas lutowego pobytu w Krakowie i właśnie dziś ją pokażę.
Mam w domu dużo włóczek i przez to trudno mi się zdecydować na zakup nowych motków podczas odwiedzin w sklepach z włóczkami. Z drugiej strony zawsze przy takich okolicznościach mam poczucie, że marnuję okazję, ponieważ właśnie na żywo najlepiej widać barwy i strukturę konkretnych włóczek. Zakupy przez Internet niestety niosą za sobą ryzyko nietrafienia w kolor włóczki.
I tak buszując po półeczkach krakowskiej e-dziewiarki natknęłam się na koszyk z wielokolorowymi, cieniowanymi, moherowo-jedwabnymi motkami, przy których leżała wydziergana najzwyklejszym dżersejem chusta. Och, jak ona zapadła mi w serce... Od razu zdecydowałam, że wyjdę ze sklepu z jednym z tych motków, a potem wydziergam sobie taką samą chustę, choć w innej kolorystyce. Oto i ona.
Zużyłam dosłownie cały motek (zostało może z 5 cm). Chusta ma 160 cm długości i 65 cm szerokości mierzonej przez środek. Wzór gładki prawy. Chusta dziergana była od lewego szpica do prawej krawędzi. To taki zwyklak, którego największym atutem jest skład włóczki i prostota wykonania.
PS. Pamiętajcie, że do końca marca możecie za darmo otrzymać opis wykonania swetra "Let it looze", jeśli zrobicie zakupy za min. 100 zł w sklepie kokonki.pl



