... podobały mi się zawsze. Jedno z moich przyjemniejszych wspomnień z przedszkola to rysowanie szlaczków w dużych ilościach. Gdy dwa lata temu zobaczyłam w jednej z dziewiarskich książek dwukolorowy motyw szlaczka, to od razu postanowiłam go wykorzystać w
TEJ czapce. Teraz, po dwóch latach, wróciłam do niego w nowej odsłonie.
Kolorystyka wynika po pierwsze z potrzeby wykorzystania zalegających motków, a po drugie z potrzeby wydziergania kompletu, który będzie pasować do wszystkiego i jednocześnie rozświetli czarną kurtkę.
Komplet dziergałam dla siebie i zależało mi na tym, by surowcem była 100% wełna. Gdy noszę wełniane czapki, to nigdy nie mam problemu z elektryzowaniem się włosów!
Szyjogrzej ma jasne wykończenia, co może nie jest zbyt praktyczne ze względu na kontakt z upudrowaną twarzą, ale ja akurat lubię górny brzeg zawijać do środka, a i samo zakładanie odbywa się bez dotykania twarzy, więc problemu nie ma.
Zastanawiałam się czy czarna włóczka nie pofarbuje jasnej podczas prania, ale nic takiego się nie stało. Pewnie dlatego, że namaczałam te dziergawki dość krótko w letniej wodzie z dodatkiem Eucalanu, po czym szybko rozłożyłam na ręczniku do wyschnięcia. Prawdopodobnie alpakowe włoski będą się plątać ze sobą, t.zn. czarne będą widoczne na białym i odwrotnie, ale postanowiłam się tym nie przejmować. Jakoś sobie z tym poradzę później. Nie mniej jednak, gdybym robiła ten komplet dla kogoś innego niż dla siebie, to odradzałabym to łączenie. Gładkie włóczki są zdecydowanie bardziej praktyczne.
Komplet miał już swoją premierę, jest ciepły i bardzo się z nim polubiłam.
Włóczka ANDES Drops (kol.ecru i czarny - po 1,5 motka) ,
druty 5,5 mm