Strony

piątek, 27 lutego 2026

Skarpetkoza nr 9...

 ... tak jak wszystkie poprzednie, niesie w sobie wspólny dla wszystkich wydzierganych par mianownik.

Tym razem temat przewodni to: "Skarpetki wydziergane z włóczek, kupionych jako pamiątka z podróży". No i właśnie kolejna podróż stała się odpowiednim bodźcem do sięgnięcia po jedne z takich pamiątek, ponieważ moim zdaniem cienka włóczka, cienkie druty i mała robótka świetnie się sprawdzają podczas wycieczek, a ich największą zaletą jest to, że zajmują mało miejsca.

Mój wybór padł na dwa motki włóczki Socken Wolle RICO DESIGN, które kupiłam - uwaga!!! - w Rossmanie podczas październikowego pobytu w Dreźnie. Mam wrażenie, że w Niemczech najpopularniejszą włóczką jest włóczka skarpetkowa i można ją kupić w przeróżnych nieoczywistych dla nas - Polaków sklepach. I dobrze, bo akurat wtedy nie udało mi się znaleźć typowego sklepu z wełną.

Wydziergałam już dużo par skarpet i prawdę mówiąc kolejna wersja z użyciem ściegu gładkiego zapowiadała się dość nudno, a jednak nie chciałam zmieniać ani kierunku dziergania (od palców), ani typu pięty (bumerang). Przy pstrokatej włóczce używanie wymyślnych ściegów też nie miałoby sensu, więc stanęło na skromniutkim ściągaczu 2/2 na wierzchu stopy. Skromny, ale jakby klasyczny i przez to mi się podoba.



Para nr 1 - włóczka Socken Wollen RICO DESIGN, kol. 047 (zużycie 47 g), druty 2,25 mm.




Para nr 2 - włóczka Socken Wollen RICO DESIGN, kol. 048 (zużycie 47 g), druty 2,25 mm.



Powyżej napisałam, że kolejna podróż stała się bodźcem do wydziergania tych skarpet. Dodam, że stała się ona również pretekstem do odwiedzenia krakowskich sklepów z włóczkami (e-dziewiarka i Biferno), gdzie kupiłam kolejne pamiątki z podróży i jedną z nich był motek włóczki skarpetkowej, z której postanowiłam wydziergać trzecią parę do kompletu. 

Para nr 3 - włóczka Fortissima Color SCHOELLER&STAHL, kol. 577 (zużycie 53 g), druty 2,25 mm.



Niby skład włóczki jest ten sam, ale jakość jest inna. Ta przędza jest miększa i jakby bardziej puchata. Użyłam tego samego rozmiaru drutów i wykonałam tyle samo oczek, a mimo to zużyłam więcej włóczki. I tak oto powstały trzy pary skarpet w rozmiarze 37. Kiedy powstaną kolejne? Może podczas kolejnej podróży?




9 komentarzy:

  1. Fajne to klasyczne trio. Ja też niejednokrotnie z podróży przywoziłam włóczkę, ale najczęściej powstawały z nich chusty.
    Zaś najbardziej nieoczywistym miejscem zakupu włóczki był supermarket Kaufland. Kilka lat temu kupiłam tam mega tanio włóczki skarpetkowe, które jakiś czas później posłużyły mi do eksperymentów z farbowaniem. Ale udało mi się też kupić w tym markecie 100% wełnę merino za połowę internetowej ceny. Od tej pory zaglądam regularnie na półki z artykułami różnymi, ale niestety od paru lat nie widziałam tam włóczkowej oferty:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście od jakiegoś czasu w Kauflandzie nie widuje się włóczek. A kiedyś nabyłam tam sporo akryli na koce.

      Usuń
  2. Świetna kolekcja skarpetkowa, wzór prosty, klasyczny i niewątpliwie przyjemny podczas pracy. Wybrałaś piękne kolory. Na wyjazdy skarpety są niezawodne, druty i włóczka mieszczą się w niewielkiej kosmetyczne. Wspaniałe są takie pamiątki z wyjazdów, w tym wypadku tym przyjemniejsze, że niespodziewanie znalezione w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A potem patrzy się na te wydziergane rzeczy i wracają wspomnienia...

      Usuń
  3. Mieszkam w Niemczech, włó.czkę skarpetkową można faktycznie w bardzo wielu miejscach kupić, Aldi, Norma, Lidl - są oferty 2 x w roku ( o ile się nie mylę), Edeka (supermarket) i Müller (drogeria) - cały czas w ofercie, jakieś 15 lat temu widziałam nawet w Obi (budowlaniec?). Jeżeli chodzi o jakość, to różnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście da się odczuć inną jakość między producentami. Dzięki za ciekawostki. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Ferner Wolle - BARDZO przyjemna włóczka skarpetkowa ( jeśli podaję producenta, to muszę to jako reklamę zdeklarować?)

      Usuń
    3. Moim zdaniem podanie nazwy producenta włóczki nie jest równoznaczne z reklamą. Znajdujemy się na blogu rękodzielniczym, na którym padają nazwy włóczek i dzielę się też opinią na ich temat, ale nikt mi za to nie płaci. Każdy może też zawrzeć w komentarzu swoją opinię o konkretnej włóczce. W ten sposób też przecież poszerzamy swoją wiedzę. Natomiast jeśli ktoś pobiera jakieś profity z tego, że podaje nazwę włóczki lub narzędzi, to uczciwie powinno się o tym napisać. Ale na moim blogu komentarze z wyraźną reklamą (czyli np. z linkiem do sklepu z produktami) zawsze usuwam.

      Usuń