Szukaj na tym blogu

wtorek, 28 lutego 2017

Skrzydlata zwiewność...

... powstała na zamówienie na wzór podobnej chusty, wydzierganej nieco ponad 2 lata temu. Użyłam tej samej włóczki i tego samego rozmiaru drutów. Opierałam się na wzorze Dropsa, ale w mocno zmienionej i przez lata dopracowanej wersji.







Włóczka KID - SILK Drops (75% kid moheru i 25% jedwabiu)
kolor 19 - ok. 35 g,
druty 5 mm


sobota, 18 lutego 2017

Cztery w jednym...

... tak chyba powinnam podsumować moją nową bluzkę.

Na wstępie dodam, że nawiązuję tutaj do różnych blogowych akcji, które z chęcią podglądam, ale z zasady nie biorę w nich udziału. Po prostu nie lubię odczuwać presji czasu i mam potrzebę samodzielnego decydowania o tym, co chcę dziergać. I jak na zaprzeczenie tych słów, gdy bluzka była na wykończeniu, zdałam sobie sprawę z tego, że jednak chcąc nie chcąc w tym jednym projekcie zrealizowałam aż cztery akcje: "Wykorzystanie zalegających włóczek", "Cała Polska dzierga piórkowe sweterki", "Luty bokiem" i "Wszystko czerwone". O! Taki przypadek :)


Projekt wymyśliłam sama, opierając się na fasonie kupnej bluzeczki sprzed lat z lekko kimonowymi rękawami 3/4. Obliczenia trwały długo, bo projekt był ambitny. Chciałam zrobić całość praktycznie bezszwowo, z użyciem rzędów skróconych na taliowanie i inne zaszewki. Dodatkowo zależało mi na jednakowym wyglądzie skosów rękawowych, t.zn. nie że w jednym są oczka dodawane, a w drugim odejmowane, tylko w obu dodawane. Podobny efekt chciałam uzyskać w kształcie dekoltu. Takie podejście wymusiło na mnie dzierganie dwóch osobnych, symetrycznych części (od rękawa do środka swetra), które na końcu połączyłam szwem dziewiarskim na środku przodu i tyłu.


Bluzka ma udawane szwy, złożone z oczek ściegu francuskiego wzdłuż górnej i dolnej części rękawów, pod biustem i po bokach. Dzięki temu całość trzyma fason.



Wszystko wyszło tak jak planowałam, precyzyjnie i ładnie. Jestem z siebie dumna :)


Włóczka ALPACA SILK Drops (77% alpaki i 23% jedwabiu)
kolor 07 - 85 g,
druty 4 mm

czwartek, 16 lutego 2017

Beret...

... powstał dla znajomej z pracy.


Włóczka nie miała banderoli, ale myślę że jest to Sarayli Rozetti. Właścicielka beretu upatrzyła sobie tę włóczkę w pasmanterii i kupiła ostatni motek. Z tego też względu zrezygnowałyśmy z włóczkożernych warkoczy na rzecz podwójnego ryżu. Kolory układają się "z motka".


Oczka na ściągacz nabrałam metodą z kciuka. Wcześniej nie używałam tej metody w ogóle, dopiero przy okazji tworzenia entrelaków miałam okazję ją wypróbować. Jestem nią zachwycona, bo brzeg jest dzięki niej elastyczny, a dodatkowo w razie czego łatwo go podpruć.


Włóczka SARAYLI Rozetti,
druty 4 mm oraz 3,5 mm (ściągacz)

sobota, 4 lutego 2017

Może by coś zmienić...

... ta myśl nawiedza mnie dość często w kwestii wystroju wnętrz. Niecałe 1,5 roku temu pokazywałam narzutę, wydzierganą na fotel w nowo wyremontowanym pokoju (pisałam o tym TUTAJ). Od tamtej pory trochę się zmieniło. Zmieniłam firankę na krótszą (zaokrągloną), a bordowe zasłony zamieniłam na beżowe. Pasiaste okrycie fotela oczywiście pasuje do tego wystroju, ale że ciągnie mnie do zmian, to postanowiłam sobie zrobić także nową narzutę.


Plan był w głowie od dawna, ale wyszło i tak spontanicznie. Zależało mi na grubej dzianinie, więc dziergałam z trzech nitek na średnio grubych drutach. W dzianinie nie ma ani jednego szwu. Część wewnętrzną (kwadratową) dziergałam w rzędach "na dwa kolory", a po jej zakończeniu dobrałam oczka z brzegów, by utworzyć część zewnętrzną - ramę.


Włóczka na ten projekt czekała od dawna. Były to zapasy z prenumeraty "Robię na drutach", którą kiedyś zaczęłam kolekcjonować, a potem szkoda mi było ją przerwać. Do każdego numeru był dołączony motek włóczki i opis wykonania jednego z kwadratowych elementów, z których na koniec prenumeraty miał powstać pled. Nie trafił on w mój gust, więc go nie robiłam, ale w poszczególnych numerach gazety było sporo fajnych projektów. Kolekcja stoi na półce, natomiast włóczki, które do tej pory grzecznie leżały w pudle, postanowiłam w końcu wykorzystać (a przynajmniej połowę z nich, jak się na koniec okazało).


Narzuta ma 56 cm szerokości, 175 cm długości, waży ok. 1,5 kg.

Włóczka 100% akrylu,
druty 6 mm



czwartek, 2 lutego 2017

Swetroponczo musi wrócić...

... postanowiłam sobie po wielu, wielu godzinach marznięcia w pracy. Wszelkie nieznoszone swetry okazały się tej zimy zbyt cienkie i niewystarczające dla takiego zmarzlucha jak ja. 


Jednak sama forma swetroponcza to nie wszystko. Główną rolę odgrywa tu włóczka. I w tym temacie oczywiście mam swojego faworyta - Air lub Cloud Dropsa i tym podobne włóczki od innych producentów. Sekret tkwi w sposobie przędzenia tej włóczki, dzięki któremu ma się wrażenie, że pomiędzy poszczególnymi włóknami "chowa się" powietrze. Ta puszystość i jednocześnie lekkość autentycznie grzeją. Uwielbiam to uczucie na karku.


Dzięki temu, że dzianina jest lekka i miękka, można ją podwinąć aż na szyję i w takiej wersji (oczywiście z dodatkiem zarękawków, które podciągam maksymalnie do góry) mieszczę takie swetroponczo pod kurtką.

Rok temu zrobiłam sobie jasnoszarą wersję tej narzutki (zobacz TUTAJ) i szczerze przyznam, że bardzo ją lubię i często noszę. Ta wersja jest mniejsza, bo nie chciało mi się robić próbki i użyłam innej włóczki. Ale prawda też jest taka, że nie zależało mi aż tak bardzo na rozmiarze.



To swetroponczo ma wymiary: ok. 80 cm x 90 cm. Waży niecałe 250 g.

Włóczka AIR Drops (kol. 06 - przer. podwójnie),
druty 8 mm