Szukaj na tym blogu

piątek, 30 sierpnia 2013

Urodzinowa czapka...

... nie jest prezentem lecz przyjemnością, którą sobie zrobiłam dziś - w swoje urodziny. A co sobie będę odmawiać... :)



Wzór na czapkę pochodzi z najnowszej Sandry (nr 9/2013), ale zmodyfikowałam go trochę dodając ściągacz na dole i przypadkiem poszerzając pasy.




Włóczka, z której wydziergałam "krasnala" jest wełniana, przynajmniej w fioletowej części. W szarej (którą dostałam pół roku temu w prezencie) nie było banderoli, więc trudno określić co ma w składzie. Nie widać tego na zdjęciach, ale szara włóczka ma w sobie drobne niteczki koloru fioletowego, co świetnie się komponuje w całości z pozostałym  fioletem.


Włóczka nieznana oraz włóczka CASHMIRA Alize
(obie przerabiane podwójnie),
druty 6 mm i 5 mm (ściągacz)




środa, 28 sierpnia 2013

Finał recyklingu...

... miał przebiegać szybko i sprawnie, ale niestety tak nie jest. Wszystko z powodu deszczowej pogody, która spowalnia schnięcie włóczek oraz przedłużającego się remontu w mieszkaniu, przez co trudno mi się rozstawić z motowidłem i zwijarką do włóczki, w których to posiadaniu jestem od wczoraj :)






Pomimo braku miejsca postanowiłam jednak wypróbować sprzęt. W końcu tyle na niego czekałam... Pozbierałam precelki, które już wyschły i rozstawiłam się ze wszystkim na balkonie. Chwilę później było już po robocie. Fajne jest to kręcenie...













sobota, 24 sierpnia 2013

Recykling i odnowa...

... włóczek wystąpiły spontanicznie i pochłonęły mą uwagę całkowicie w ciągu kilku ostatnich dni. Polegało to na pruciu niedokończonych swetrów i odświeżaniu włóczek babcinych, t.zn. mojej babci i babci mojego męża. Cały proces przebiegał w kilku etapach. Uzyskaną z prucia lub gotową wełnę przewinęłam na oparciu krzesła i obwiązałam w obwarzanki. Przydał się do tego stary koszyczek zapobiegający uciekaniu włóczki.






Gotowe obwarzanki uprałam ręcznie i rozwiesiłam na balkonie, tworząc całkiem barwną kompozycję.








Gdy wełna wyschnie to przewinę ją w motki, ale z tym trzeba będzie poczekać dopóki nie sprawię sobie motowidła i nawijarki do włóczki :)

W procesie recyklingu i odnowy towarzyszyły mi mama i siostry (Agnieszka już jakiś czas temu przejrzała włóczki i podpowiedziała jak je wyprać, a Bożena część spruła i przewinęła). Powspominałyśmy babcię Olę, która miała takie samo zamiłowanie do dziewiarstwa jak ja. Szkoda, że nie mogła zobaczyć nas w akcji... może by się jej przyjemnie na sercu zrobiło...

Wszystkie te zabiegi sprawiły mi dużo radości. Szkoda tylko, że dopiero teraz dojrzałam do nich, ale lepiej późno niż wcale :)


piątek, 23 sierpnia 2013

Talent po mamusi...

... mam, to nie ulega wątpliwościom. Wprawdzie moja mama ma zamiłowanie do krawiectwa a ja do dziewiarstwa, ale obie dziedziny są ze sobą pokrewne. Właśnie teraz udało się obie pasje połączyć. Potrzebowałam jakiegoś pokrowca na sporą ilość szydełek i drutów wymiennych, których ciągle nie mogłam znaleźć pomimo tego, że miały swoje stałe miejsce w pudełku na akcesoria. Mama przyszła z pomocą i wykonała takie oto cudo:





Etui wykonane jest z jeansu (z mężowskich spodni), do którego przyszyte są: gumka, rzepy, tasiemki. Celowo puste miejsca czekają na nowe akcesoria, które z czasem na pewno się pojawią :)







Tak patrzę na ten pokrowiec i stwierdzam, że nie tylko talent mam po mamie, ale także dokładność i wytrwałość :) Taa... i skromność...




środa, 21 sierpnia 2013

Golf...

... w formie prostokąta, powstał na zamówienie już dość dawno, bo na początku lipca, ale do tej pory nie było okazji by go pokazać.




Kształt golfa wynika z potrzeby ocieplenia kurtki. Już nie ja lecz ktoś inny przyszyje go do jej kołnierza. Jestem ciekawa efektu końcowego... choć nie wiem czy go zobaczę :)


Włóczka KARISMA Drops,
druty 3,5 mm

wtorek, 20 sierpnia 2013

Przepis na mitenki...

... pochodzi od sprzedawczyni z pasmanterii, którą odwiedziłam podczas pobytu w Paderborn (niestety nie pamiętam nazwy sklepu, ale na przyszłość pamiętam jak do niego trafić). Stanęłam wtedy przed regałem z cieniowaną włóczką, nie mogąc się zdecydować czego tak właściwie szukam...Wspomniana kobieta podeszła do mnie chcąc udzielić pomocy i chwilę później już rozmawiałyśmy łamanym angielskim o tym skąd jestem, jaką włóczkę lubię itp. Gdy już zdecydowałam się na konkretną wełenkę, sprzedawczyni zapytała czy chciałabym wzór na mitenki, które ona właśnie w tym momencie dzierga z tej włóczki. A że chciałam... to mam :)




Na mitenki według wzoru trzeba nabrać 60 oczek drutami 2,5 mm. Jednak 60 oczek to za dużo, na moje ręce wystarczyło 48 oczek. W trakcie dziergania nie dodaje się żadnych oczek na kciuk. Dzięki temu wzór jest tak prosty, że na efekt nie trzeba długo czekać.




Włóczka okazała się przyjemna w robocie, więc postanowiłam poszukać jej w polskich pasmanteriach... I co? Nie ma. Czyli zupełnie przypadkiem kupiłam sobie niepowtarzalną włóczkę :)


Włóczka MILLE COLORI BABY Lang Yarns,
druty 2,5 mm (na żyłce 20 cm)




poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Wakacyjne pamiątki...

... w tym roku są tematyczne. Odkryłam, że właśnie włóczki dadzą mi najwięcej radości...

Zaczęło się od świętowania 20 - letniego partnerstwa między Przemyślem a Paderborn (Niemcy). Jubileusz ten, obchodzony równolegle ze świętem Libori (nazwa przyjęta od patrona miasta St. Liboriusa) na przełomie lipca i sierpnia, stał się okazją do wyjazdu Przemyskiej Orkiestry Kameralnej (w której gram) na dwa koncerty do Paderborn. Zarówno święto jak i partnerstwo obchodzono hucznie. Rynek miejski mienił się dźwiękami różnorodnych zespołów (w tym naszego), ruchem zespołów tanecznych oraz kolorami straganów, co w całości tworzyło niepowtarzalną atmosferę...

To właśnie niewinny spacer poprzez stragany i sklepiki wywołał we mnie żądzę kupienia pamiątek... a jak...

Z wyrazem błogości na twarzy weszłam do jednej z pasmanterii i wdałam się w anglojęzyczną dyskusję ze sprzedawczynią, która była tak miła, że oprócz kupionej włóczki wręczyła mi wzór na mitenki, które właśnie powstają, ale nie ma jeszcze czego pokazać. Wszystko zapakowała do ekologicznej, papierowej torby.




Zachwyt nad równie piękną co drogą włóczką pchnął mnie dnia następnego po kolejny motek innej włóczki, tym razem pochodzącej ze straganu, na którym pani sprzedająca dziergała prześliczne skarpetki. Niewiele sobie owa pani robiła z ekologii, bo mój nowy nabytek zapakowała do zwykłej reklamówki. Wzoru też mi nie dała, ale poza tym była bardzo miła. A oto włóczka - wełniany precelek:




W drodze powrotnej do hotelu zupełnie przypadkiem (podążając za koleżanką do księgarni typu Empik) zachwyciłam się niemieckojęzyczną książką o dzierganiu czapek - zwierząt. A że nie można przesadzać z wydawaniem pieniędzy, to książki tej nie kupiłam... 

Czyn ten jednak nie dawał mi spokoju przez cały wieczór i cały następny dzień. Wtedy zrozumiałam, że muszę tę książkę kupić choćbym musiała się języka niemieckiego nauczyć, żeby którąś z tych czapek wykonać :) Zdecydowałam, poszłam do sklepu, kupiłam, w dalszym ciągu rozumiem tylko obrazki...




Po powrocie do kraju wybrałam się na dalszy urlop po różnych zakątkach Polski. Wszechobecność różnorodnych włóczek na polskim rynku zahamowała lekko mą żadzę zakupów wełny i sprawiła, że ograniczyłam się do bajeranckich guzików na ubranka dziecięce.




I to by było na tyle. Wakacje się kończą, ale będą do mnie wracać, gdy tylko spojrzę na jakąś dziergawkę wykonaną z którejś z pamiątek.


niedziela, 18 sierpnia 2013

Musztarda dla Chomika...

... powstała w trakcie urlopu na Podlasiu, w ciągu 4 dni. Właśnie tam spotkałam się z Weroniką - koleżanką ze studiów, której to kiedyś razem z przyjaciółmi nadaliśmy przezwisko Chomik.

Komplet składa się z komina - tuby w luźnej wersji bez zawijania oraz lekko krasnalowej czapki. Z braku innej możliwości, zdjęcia są balkonowo - łazienkowe, a manekinem jestem ja.






Włóczka MERINO EXTRA FINE Drops,
druty 5 mm oraz 3,5 mm (ściągacz)

środa, 7 sierpnia 2013

Paris w paski...

... to moje nowiutkie bolerko.




Paris to bawełniana włóczka średniej grubości. Kupiłam ją w promocji rok temu bez konkretnego przeznaczenia po dwa motki z różnych kolorów. I szczerze mówiąc dwa 50g motki to za mało, by cokolwiek sensownego zrobić, więc włóczka przeleżała swoje, aż jakieś dwa tygodnie temu wpadł mi do głowy pomysł na pasiaste bolerko.






Całości dopełniają 4 guziczki z masy perłowej w odcieniach sweterka.




Bolerko ma ażurowe raglany i ściągacze z przekręconych oczek. Pomimo tego, że wykonane jest z bawełny, to grzeje... ale najprawdopodobniej wynika to głównie z obcisłości fasonu.


Włóczka PARIS Drops,
druty 5 mm i 4 mm (ściągacze)